Złoto, słońce i pomarańcze – sens życia zapisany w kamieniu

Odcienie złota

Wiele jest odcieni słonecznych zamkniętych w kamieniu. To barwy delikatnie cytrynowe, przejrzyste  i klarowne, żółte i gęste jak złote mleko, wyzywająco złote, świecące i połyskliwe, czy pomarańczowe jak ożywcze owoce.

Słoneczny promień prowadzi nas poprzez pęd, dynamikę, tworzenie, działanie, radość, śmiech, lato… bardzo wesołe i dziecięce energie, ale również konsekwentnie tworzące materię. W takim stanie materializacja jest o wiele łatwiejsza, bo nie działają nasze niektóre wzorce lękowe, są zasłonięte śmiechem i lekkością istnienia.

Niezwykła jest rola uśmiechu i rozluźnienia twarzy, róbmy to cały czas! Wiemy, że nawet sztuczny uśmiech, wymuszony, powoduje reakcję ciała, więc co dopiero promienny uśmiech radości! Ponieważ wszystkie mięśnie są w naszym ciele połączone, rozluźnienie mięśni twarzy powoduje luzowanie się innych części i rozładowanie napięcia komórkowego. Odbywa się to na wszelkich poziomach: energetycznym, elektrycznym i magnetycznym, emocjonalnym, samoregulacji wszelkich substancji krążących w organizmie. Wiemy i obserwujemy od dawna, że wszelkie działania podjęte w stanie lekkiego, zrelaksowanego umysłu i ciała dają niebotycznie lepsze wyniki niż w stanach koncentracji i skupienia, kiedy część energii jest nieruchoma.

Sprawa wygląda jeszcze bardziej optymistycznie jeśli przypomnimy sobie, że jesteśmy połączeniem (portalem) międzyświatów, zarówno na poziomie ciała jak i struktur energii (strun). W stanie balansu i z uśmiechem działamy zupełnie inaczej na wszelkie czasoprzestrzenie, na te równoległe za błonami czasowymi i na te z przeszłości i przyszłości (choć wiemy, że są wszystkie dostępne z Teraz). Najpierw wpływamy na swoją linię życia. Spokojnie, z wdzięcznością korzystamy ze swoich doświadczeń i z zaufaniem projektujemy przyszłe działania. Bardzo ważny jest nasz stan emocjonalny, ponieważ w spokoju i zaufaniu możemy skorzystać z takiego projektu naszego pola, który jest dla nas najbardziej korzystny. W stanach wzburzenia, pomieszania i lęku nasze wybory są zupełnie inne. Uśmiechajmy się – to początek wszystkiego – Iskra Stworzenia. Będę to powtarzać, bo ma stać się automatyczne, tak jak nasze życie jest z natury dobre.

Nasuwa mi się pytanie: dlaczego chcemy mieć tak źle jak inni? Jakie kody i struktury społeczne nas do tego zachęcają, może zmuszają, może modelują myślenie? Obojętne co to jest i dlaczego, możemy podjąć decyzję, żeby to zmienić. Każdy człowiek ma wystarczająco dużo siły i zasobów, żeby sam sobie poradził ze swoim umysłem. Nie ze swoim życiem. Ze swoim umysłem, sposobem myślenia, postępowania, osobowością, bo życie to materializacja projektu serca poprzez wzorce umysłu. Umysł jest naszym narzędziem materializacji.

Są takie momenty, że nasza osobowość bardzo nam się podoba i daje nam wymierne rezultaty w realizowaniu ego. Jeżeli jesteśmy uważani za pięknych, szczupłych, inteligentnych, obrotnych, wysportowanych, bogatych, prosperujących, dynamicznych, pracowitych, wiernych i oddanych czemuś… to czas na remanent. Remanent nie polega na pozbyciu się tego wszystkiego i oddaniu majątku biednym.

Remanent dotyczy rozróżnienia tego, czy jesteśmy za takich uważani przez otoczenie i jego wzory, czy też tak się czujemy dla siebie. Czy czujemy to wewnątrz nas, a otoczenie czasem myśli inaczej? Może zupełnie inaczej?  Można sobie zrobić listę rzeczy, które w sobie cenimy i popatrzeć, co robimy dla akceptacji, a co dla siebie.

Słowa napisane na papierze działają na nas w zadziwiający sposób, sprawdźmy to.

Czy lekko ma ktoś, kto nie spełnia kryteriów wysportowanego, wykształconego, rozwojowego, młodego!, kręcącego biznes i wykreowanego według mediów „człowieka”? Co przekazujemy młodym ludziom jako wzorce? Jak wejść dobrze w życie czując, że Jestem już Teraz w obecnej postaci idealnym, bez dostosowywania się do całej tej struktury?  Idealnym w tym stanie zdrowia, ze swoim ciałem w tej chwili, wiedzą, zasobami finansowymi, sposobem na zarabianie, a może „depresją”, zatrzymaniem, stanem zdenerwowania, relacjami dokładnie w tym stadium. Popatrzmy na siebie i swoje niezaakceptowane, na „słabe” strony. A może to jednak zasilenie i potęga? Uśmiechamy się.

Na pewno ciągnie nas do tego prostego wzoru, modelu współczesnego, cywilizowanego „człowieka”, poważanego za wykształcenie i dokonania, korzystne działanie i budującego grono akceptujących „przyjaciół”, partnerów biznesowych, nowy dom i samochód. Ale czy droga do bogactwa jest tylko poprzez to podane rozwiązanie – przyjęcie tego co mamy bez naszej inwencji? Przecież naszym obowiązkiem wobec siebie i duszy jest budowanie świata poprzez siebie i swoją kreację, swoje wyobrażenie najlepsze jakie dopuszcza umysł. Realizujmy swoje nowe wzorce, zmieniajmy świat, bo każdy człowiek jest małą zmianą, a wspólnie jesteśmy całym rytmem Kosmosu. Weźmy też odpowiedzialność za całość, budując swój świat najlepiej jak możemy. Codziennie. Po małej cząsteczce. Małymi krokami.

Ja i moje życie to skarb i jest to bardzo dobry kierunek rozwijania w sobie poczucia siebie, jako skarbu dla świata. Cały świat cieszy się nami jak skarbem, nasi bliscy, znajomi, współpracownicy, rośliny i zwierzęta – cała Natura. Nie mamy pojęcia jak bardzo, bo ludzie rzadko mówią sobie takie rzeczy a natura ma inny język. Pozwólmy sobie we wnętrzu na to, aby świat miał szansę okazać nam swoją radość i opiekę. Dajmy mu szansę!  Błyski złota niech rozkwitną w nas nowym życiem, radością i godnością w prezentowaniu siebie. Jak Skarbem. Niech wzruszenie bycia WAŻNYM się w nas rozgości.

Niech projekt naszego serca na nasze życie realizuje się i to nie w rzeczach wielkich materialnie, ale w poczuciu swojego życia jako dobre, szczęśliwe, rodzinne, zdrowe, spokojne. Do tego dąży nasze serce i mamy wszelkie zasoby, aby tak się stało. Uśmiechamy się…

Jak wspomóc projekt tworzenia materii zgodnie z projektem serca i zgodnie z rytmem Kosmosu? Najczęściej wiemy jak to zrobić jako dzieci o potężnej wyobraźni i jako ludzie dojrzali, poprzez swoją obserwację życia i wnioski. W tamtych rejonach mamy skarby. Dlatego też tak dbamy o dzieci i ich dobry start, każdy jak może najlepiej. A czy dbamy o swoich rodziców i dziadków? Ich pole przekazuje nam spokój i pozwala na pójście swoją drogą, pielęgnujmy ich obecność w naszym życiu, nawet jak świadomością ugrzęzną gdzieś daleko…

Miałam kilka okazji i wielkiego zaszczytu czytać wieści z pola kryształowego starszych osób – po 70-tce. To absolutnie święte i wzruszające przeżycie. Szczególnie mnie ujęła absolutna czystość i słodka, przestrzenna pustka podobna do naszych wyobrażeń o oświeceniu. Chociaż zupełnie inaczej nasz umysł oceniał ich stan świadomości i bardzo silne były dążenia rodziny do poprawy tego stanu. Mamy pomysł na innych. Dobry pomysł na pewno i szczery. Chcemy wszystko poprawiać według swojej wiedzy i mądrości ale… czy na prawdę wiemy, co jest dla innych dobre? Może tacy męczący rodzice, dziadkowie chcą nas do zmobilizować do zmiany, do obrania innego kierunku, dla nas dobrego. Różnie się manifestuje pomoc…

Tu przytoczmy słynne rozumienie słowa pomoc. Ktoś przychodzi do nas PO – MOC. Potrzebuje naszej akceptacji, empatii, informacji którą mamy, impulsu do działania, natchnienia.. Może to być tylko pobycie razem. To wystarczy. Nadużyciem jest robienie za kogoś czegoś i czekanie, aż się zmieni, ponaglanie, naciskanie. Jest to nadużycie, bo wtedy pokazujemy, że jesteśmy silniejsi i mądrzejsi. Ta druga strona traci wiarę w swoje siły i zaufanie do siebie. Słabnie i ma coraz mniej chęci. Wielu na takim wzorcu słabszego i głupszego może wygodnie przetrwać życie, na naszych plecach i ze stratą dla każdego. Żadna strona wtedy nie realizuje swojej linii życia. Popatrzmy jak traktujemy nasze dzieci, to będzie dla nas najbardziej wymierne, bo to istoty przez chwilę zależne od nas. Oby ta chwila trwała jak najkrótsza i każdy będzie z przyjemnością realizował swoje drgnienia duszy. Uśmiechamy się…

Te właśnie bezbronne istoty mają największy potencjał i są idealne do materializacji swojego planu duszy. Oczywiście to uogólniamy, bo skrajne przypadki dają zawsze dużo do myślenia. Tylko dla serca są proste i oczywiste.

Jakbyśmy połączyli ze sobą dziecko i dojrzałą osobę, to dostaniemy Istotę Idealną. Od dziecka weźmy: ciekawość każdej chwili, niekończącą sie witalność i energia do końca dnia, odwagę superbohatera, niespożyte chęci do tworzenia, inicjacji, rozpoczynania, łatwość zmiany, elastyczność, wrodzoną prawdomówność i mówienie wprost bez owijania w bawełnę, łagodność, ale też i dynamikę, cieszenie się pędem i szybkością, zawieszanie się… a przede wszystkim radość, entuzjazm i wesołość. Radość i ciekawość życia dokładnie teraz i tutaj.

Od dojrzałej osoby mamy: umiejętność poruszania się w rzeczywistości, ale z dystansem, bez wciągania w gry i sztywne zasady, konfrontowanie wiedzy z mądrością i stanem obecnym, łagodność i wyrozumiałość dla siebie i innych, świadomość moralności i sumienia, spokój i harmonię duchowa, siłę przekonywania do rzeczy ważnych, wytrzymałość i umiejętność dobrego kończenia spraw i relacji, inspirowanie innych, a także możliwość wprowadzania zmian w strukturach materii. Tak może wyglądać budowanie wzorca Człowieka. Dobrego życia na Ziemi.

Wielki ukłon dla dziecka i starca za ich wzorce i wielkie podziękowanie dla nas za wdrażanie ich w swoje życie. Podziękowanie dla nasza działanie przy przeciwnościach i braku akceptacji autorytetów dla tak zwanego dziecinnego zachowania, czyli działania na czuja, nie zgodnie z logiką zasad. Zawsze wtedy ten słoneczny, lekki, beztroski, promienny uśmiech niech nam towarzyszy.

Złoty, żółty i słoneczny kolor jest przypisany energii męskiej: dynamicznej, pędzącej wesoło, napełnionej słowami i dźwiękiem. To światło, które materializuje program Macierzy z cząstek Ziemi. Przestrzeń Międzygwiezdna za pomocą światła słonecznego i innych fal wypełnia swój plan.

Energia męska ma wiele nowych zadań do spełnienia w naszym czasie. Między innymi ma zacząć wyrażać się wspólnie z energią żeńską. Mamy teraz czas nie patriarchatu, nie odzyskania władzy przez kobiety, ale czas współpracy i współdziałania. Dotyczy to nie tylko mężczyzn i kobiet w nowym układzie, ale też wszelkich przeciwieństw. Może wielu z Was się z tym nie zgodzić, ale jest to również czas współdziałania systemu i duchowości. Mogą pokazywać sie ludzie i zdarzenia, którzy pasują do siebie i tworzą, mimo wielu różnic.

Podobnie jak nie chodzi o to kto wygra między mężczyzną i kobietą, podobnie nie chodzi o to kto wygra – czy system czy działania pozasystemowe. Ważne jest teraz wykorzystanie takich okazji, kiedy można coś razem zrobić. Dotyczy to również wszelkich przeciwieństw, które będą dążyć do zaplecenia sie we wszelkich swoich odmiennościach, wbrew rozumowi i naszemu zagniewanemu ego. Stapiając się z nim. Wbrew poczuciu sprawiedliwości  w naszym rozumieniu. To czas, kiedy serce i umysł idzie w parze, mężczyzna z kobietą, różne religie i rasy. Nie mogę sobie teraz tego wyobrazić, ale jest czytelny taki kierunek czy chcemy, czy nie. To projekt wielkich cykli Kosmicznych i planu M acierzy i my go wypełniamy jako cywilizacja i społeczeństwo.

Od dłuższego czasu (od dwóch, trzech pokoleń?) możemy mieć zmienione spojrzenie na płeć i swoje odczuwanie seksualności. Bardziej potrzebujemy harmonii i otwierania swojego wnętrza, przytulenia, zrozumienia, ukołysania wszelkich swoich aspektów i ciała, niż seksualności. Pojawiający sie kierunek do powiększania się miękkości, delikatności i bezpiecznej przestrzeni prowadzi do szukania osób do nas podobnych, rozumiejących całkowicie, odczuwających tak samo, dających przestrzeń, w której rozkwitamy i otwieramy swoje wnętrze dotykając wielkich głębi swojego ja. Głębi i czerni i jasności.

Chcemy całkowicie się otworzyć w wolności mówienia, myślenia, działania, czucia i do tego potrzebujemy ludzi dających odpoczynek w długiej drodze, oddech, spokój, możliwość planowania dobrego życia, całkowite zrozumienie i zaufanie. Zaufanie jest tu kluczowe, bo szukamy w sobie jego Pełni.

Przekształcanie się wzorca Człowieka dotyczy każdego z nas, niezależnie od płci. Żyjemy w momencie cywilizacji opartej na patriarchacie, czyli mężczyźnie dominującym, silnym fizycznie, nieustannie w działaniu i zdobywaniu, rywalizacji, współzawodnictwie i czasem zabijającym w imię słusznej sprawy, poszerzającym swoje terytorium, bogacącym się, powiększającym majątek, dążącym do władzy. To trudny moment dla moralności i sumienia człowieka. Dla „równowagi” wprowadzono rolę kobiety jako posłusznej i dopełniającej działania męskie, wycofanej, bez głosu, nazwiska i własnego majątku. Pogłębia to jeszcze całość obrazu.

Nie wgłębiając sie w temat dalej, zaznaczę jeden ważny kierunek, który się odtwarza. Jest to przenikanie przez mężczyzn cech, na które nie powinni sobie pozwolić w naszym czasie. Nikt nie ma wpływu na to jakie wielkie cywilizacyjne cykle przechodzą przez Ziemię i kiedy. Dobrze jest właściwie reagować, czyli w przenośni – płynąć z nurtem rzeki, a nie pod prąd. W tym momencie ważne jest uznanie w sobie przepływu przez każdego człowieka cech miękkich takich jak delikatność, subtelność, cichość, takt, wyczucie, łagodność, dobrotliwość, uczuciowość, wzruszenie, opiekuńczość, tkliwość, pieszczotliwość, filigranowość. Jak trudno być w tym męskim w naszym znaczeniu tego słowa.

Zgoda na ten przepływ i zmianę w nas jest kluczowa. Ale bardziej kluczowe jest tu zachowanie kobiet. Boimy się, że mężczyźni mogą okazać się bardziej delikatni, subtelni i z większym wyczuciem i taktem. Ważne jest wsparcie i cieszenie się partnerem takim jaki jest, nie robienie z niego prawdziwego mężczyzny, bo według schematu jest zniewieściały. Dobrze jest trzeźwo popatrzeć na siebie i sytuację. Jeśli damy sobie radę z tym, że możemy być mniej uczuciowe i głośniejsze, mniej opiekuńcze i tkliwe, to nasi partnerzy rozkwitną w zupełnie nowej formie.

Jest czas współpracy i splatania się, wirowania wszelkich cech i nie ma już podziału na role z poprzednich pokoleń. Wszystko może być odwrotnie. Wszystko dąży do nowego. O wszystkim też możemy porozmawiać i jeśli mamy tą delikatność z obu stron i możemy tworzyć związki o niespotykanej do tej pory głębi i więzi. Takie jak kiedyś były braterskie czy siostrzane – są dostępne dla wszystkich i również w naszej relacji. Już nie możemy być tylko mężczyzną, albo tylko kobietą, jesteśmy Człowiekiem ze wszystkim co przez nas przepływa, jakkolwiek to nazwiemy. Jednocześnie spełniając role biologiczne, co też ulega bardzo powolnej zmianie. Ale to już nie za naszego życia. Zajmijmy się pielęgnowaniem i cieszeniem się relacji na miękkich zasadach. Wszyscy mamy prawo reprezentować każdą cechę, na pewno do czegoś ważnego nas prowadzi. Zaufajmy sobie i swojemu programowi serca.

Słoneczny, żółty i złoty przychodzi do naszego życia, aby nam pokazać piękno działania i układania się rzeczy lekko, jeśli są w zamyśle naszej duszy. Jest symbolem zespolenia wszystkich istot, stopienia ich ze sobą w Jedno, jak wytapia się czyste złoto. Daje doskonałą podstawę do współdziałania na wszelkich płaszczyznach. W rodzinie jest to współdziałanie dla dobra Rodu, w partnerstwie dla dobra przyszłego pokolenia, w pracy dla dobra ludzi i świata. W tej rozpiętości barw od przejrzysto cytrynowej do pomarańczowej i ciemno złotej mamy właśnie całą rozpiętość cech ludzkich, w każdym ich natężeniu. Tutaj mamy spotkanie intensywności i delikatności światła – wszystko to dalej w energii męskiej, można tworzyć na wszelkie sposoby, również miękko jeśli potrzeba.

Energie złote są jak rozbłysk gwiazdy, mówią nam o inicjowaniu działania, błyskotliwości, promienieniu, rozprzestrzenianiu się, powiększaniu, bycia wszystkim i wszędzie. Jest to prędkość światła, dźwięku, mówienie, muzykowanie, przeżywanie muzyki w ciele i umyśle, taniec, wirowanie. To tworzenie, pisanie, fotografowanie, czytanie, malowanie, tkanie, szydełkowanie, plecenie, wszelkie prace ręczne, łącznie ze stolarstwem, złotnictwem, wytwarzaniem biżuterii, rolnictwem i ogrodnictwem starego typu, wytwarzaniem szkła, ceramiki, budowaniem z drewna, roślin i gliny, wszelkimi dawnymi pracami porządkowymi w domu. To również utrzymywanie ciała w zdrowiu – wszelki ruch, karmienie go, ubieranie, kąpanie, namaszczanie, ozdabianie, masaże, uciskanie, nakłuwanie i plecenie włosów.
Złoto to po prostu nasze życie w najprostszym wymiarze życia rodzinnego i w małej społeczności. To energia męska w nas. W kobiecie i mężczyźnie, w mądrym podziale i proporcjach, w różnej intensywności.

Życie to jedzenie pomarańczy.

*

Kryształowe Źródło świata człowieczego

Agnieszka Charuba, wszystkie zdjęcia kamieni poza 4., poprzez czerń i biel…

Czerń i biel

Jest to opowieść o Matce i Ojcu, czyli ścieżce naszej duszy wśród gwiazd oraz poczęciu, stworzeniu, naszym powstaniu w materii i życiu na Ziemi. Taka opowieść.

O bieli łatwo nam mówić i myślimy o niej z łatwością, a nawet z przyjemnością. Ma w naszej kulturze wiele dobrych skojarzeń. Jest słońcem w ciepły dzień, światłem, jasnością, dobrym humorem, wakacjami, czystością. Ale początek wszelkiego Stworzenia jest w Czerni. Od niej zaczniemy naszą wędrówkę.

Każda barwa ma jakieś działanie i zakres wibracji, miejsce w życiu i energii. Jak jest z czernią? W naszej kulturze nie ma dobrych notowań. Jest to określenie używane powszechnie na wszelkie negatywne aspekty życia, tak jak czarny charakter, czarna owca, czarny kot, czarna magia, czarna dziura, pracować na czarno, czarny kolor skóry, czarny humor, czarny rynek, czarna polewka, żałoba, śmierć, kolor grzechu i diabła, nocy i ciemności.  To nam wystarczy, żeby się przestraszyć, być niepewnym siebie, zagubionym i trzymać dystans.

A jak jest w innych częściach Ziemi? W kulturach wschodu czerń to oznaka szczęścia, esencji życia – czarnoziemu, rodzącej ziemi, urodzaju, szlachetności, siły, dojrzałego wieku i doświadczenia, najwyższych, mistrzowskich umiejętności, niezależności, szacunku, zdyscyplinowania. Współcześnie to wyraz elegancji, luksusu, wyrafinowania, funkcjonalności,  wytworności i szykowności, dobrego smaku w modzie, nowoczesności, władzy, prestiżu, autorytetu, dostojności i powagi. Powoduje złudzenie, że wszystko jest jaśniejsze i większe.  W Afryce jest najpiękniejszą ze wszystkich barw.

Zamieszanie czy porządek?

Przy czerni i bieli będziemy mieli nieustannie poczucie walki dobra ze złem, skrajności, przeciwnych skojarzeń i biegania umysłu, emocji w tą i w tamtą. Jest w tym jakaś reguła i porządek. 

Jeśli w naszej cywilizacji jest to para potraktowana tak skrajnie, to może mieć to sens. Tą skrajność można skierować na konstruktywne tory, tak żeby nasz umysł wiedział, że całość i połączenie ich jest ważne. Możemy tu nawiązać do skrajności takiej jak kobieta i mężczyzna, matka i ojciec. Nasycimy te przestrzenie wzajemną niezbędnością i uzupełnianiem się.

Z naszych kilkuset medytacji i ćwiczeń przeróżnych osób, trwających ponad  dziesięć lat mamy pewien nowy obraz czerni. Dał on nam od razu zupełnie inny, poszerzony wgląd w biały kolor, ale po kolei.

Czerń według naszych obserwacji daje niezwykłe doznania. Ważne jest żeby zaufać swoim zdolnościom poznawczym i zaangażować sie w to z ciekawością i otwartością dziecka, jakby się badało coś zupełnie nowego.

Wyobraźmy sobie, że ciemna przestrzeń to nasze miejsce w brzuchu naszej mamy. Posługujemy się tu wyobraźnią ponieważ w obserwacji ważne jest aby uzyskać stan doskonale nowy. Czyli wyobrażamy sobie idealny stan ciąży naszej mamy bez naszej oceny z dzieciństwa.  Jesteśmy bezpieczni, kołysani lekko, otuleni ciepłem wodnego świata. Płyn ten dotyka naszej skóry, kształtuje genialnie nasze tkanki i narządy. Jesteśmy pod doskonałą opieką tworzenia i doskonalenia siebie, aż do stanu idealnego, gotowego do życia. Zaopiekowani, w najlepszym dla nas miejscu, w zaciszu, z pulsującym biciem serca mamy i swojego serca, słyszymy dalekie głosy świata z bezpiecznej odległości. Nasze ciało jest otulone delikatnie płynami, jak cieplutkim aksamitem, ale też bezpiecznie trzymane mocną strukturą mięśni brzucha. Jesteśmy w niebie, w raju, w najlepszym miejscu Wszechświata. Jest nam błogo i słodko, bezpiecznie.

Najczęściej właśnie te określenia z zacisza u mamy towarzyszą naszemu świeżemu spojrzeniu na czerń. Możemy swoje dawne lęki przed ciemnością, nieznanym, strasznymi nocnymi opowieściami, małymi ciemnymi pomieszczeniami czy czarną bestią skonfrontować z poczuciem Opieki Wielkiej Matki. Niech każde wspomnienie otuli właśnie taka Matczyna Przestrzeń  ukołysze, mocno trzymając w ramionach. Mocno, aż do westchnienia ulgi i spokojnego uśnięcia naszego wspomnienia w ciepłych, kojących, miękkich, kołyszących wodach doskonałego tworzenia.

Przestrzeń czerni jest miejscem, gdzie wszystko może się wytworzyć i jest dostęp do wszelkich zasobów i projektów stwarzania. To przestrzeń wynalazków, odkryć i planowania w poczuciu bezgranicznych możliwości. Tu wszystko można i to z łatwością, możliwością realizacji, zaufaniem. Granicą jest tylko nasz umysł.

Nasze pole serca, pole kryształowe spokojnie projektuje nasze życie bez udziału naszego obecnego umysłu. Patrząc na człowieka widzimy jego ciało – emanację materii i światła oraz czujemy jego promieniowanie na otoczenie – działanie niewidzialnej energii, całych energetycznych struktur wzorcowych.

Wszelkie możliwe warianty naszego życia i to we wszelkich czasach i liniach przestrzeni są zapisane w Macierzy. Nie sądzę, żeby nasz umysł dał  sobie sam z tym radę, a przestrzeń pola kryształowego robi to z łatwością. Jest dostępem do wszelkich informacji i nieustannie reguluje czasoprzestrzenie z dla nas niepojętą „mocą obliczeniową”. Regulacja polega na nieustannym aktualizowaniu dalszych możliwości już w momencie  naszego działania. Czyli wybierając jakieś działanie mamy już zaplanowane następne opcje do wyboru i znowu podana jest  nam droga najbardziej komfortowa. Trzeba ją tylko wybrać, zdecydować się. Zawsze jesteśmy pod opieką najlepszych rozwiązań. Obyśmy je przyjęli.

W czerni powstają wszelkie wzorce, więc również wzorce rodowe, z których korzystamy i mamy obowiązek zmieniać tak, żeby pasowały do obecnej chwili. Jest to też z tego względu przestrzeń Macierzy: zapisu wzorców, z którymi tu zeszliśmy plus te, które dołączyliśmy po urodzeniu – od rodziny, przyjaciół, szkół, wszelkich instytucji. Mamy obowiązek wobec swojej duszy i Wielkich Cykli Tworzenia, Ducha aby je nieustannie korygować, aż do uzyskania stanu Naszego Wzorca – Wzorca Dobrego Przodka. Przodka dla swojej rodziny, przyjaciół i wszelkich instytucji, które mogą się pod tym wpływem zmieniać.

Wzorce pasujące już nam, te Nasze, też cały czas zmieniamy, do końca naszych dni. Jeśli nie zmieniamy wzorów życiowych – nie żyjemy, żyjemy innymi życiami i w innych liniach zasilamy działania. Dbajmy o to, by podjąć żarliwą decyzję zmieniania swoich wzorów dobrze dla siebie. To ważne dla całego Wszechświata, nie tylko dla nas, czy naszych bliskich.

W czerni nie ma przestrzeni z materii i nie ma czasu w naszym rozumieniu życia na Ziemi. Ten nasz liniowy czas i materia istnieje tylko w świetle nam znanym, naszego postrzegania umysłu. Mam wrażenie, że nasza przestrzeń życia na Ziemi to niewielki wycinek tych wielu światów, które się tworzą w Macierzy. Tam mamy nieokreślona ilość czasów i sposobów materializacji, manifestacji projektów. W czerni mamy o wiele szybsze i wolniejsze rodzaje czasu i prędkości, dźwięku czy światła. Tam jest na przykład prędkość rośnięcia kryształów i elementy „szybsze” od światła i dźwięku. Rzeczy dla nas niezauważalne podczas naszego życia, spoza naszego zakresu postrzegania. Wszelkie rzeczy szybsze i wolniejsze od tych, które znamy w naszej cywilizacji. Można się przenosić w dowolne miejsca bez żadnego zakresu czasowego. Już. Teraz.

Ważny jest też aspekt przeciwny: zatrzymania, zwolnienia, niezrobienia czegoś, niedziałania jako trzymanie właściwego rytmu. Jest to bardzo mało popularne zachowanie, poza akceptacją społeczną i wynagradzaniem.

Życie może sie dobrze toczyć kiedy coś robimy, szybko, dynamicznie i potem zatrzymujemy się i zastygamy w bezruchu. Obie te rzeczy mogą doskonale służyć sprawie jeśli dają nam dobry rytm. Nie męczymy sie wtedy i witalność ciała utrzymuje się na jednym poziomie cały dzień. Idziemy spać, bo jest to inna faza życia, działania umysłu, fal mózgowych innych niż przy czuwaniu. Ciało wtedy przełącza inne funkcje i pozycja pozioma i ciemność umożliwia specjalne procesy. Wszystko jest ważne – zarówno szybkie działanie i materializacja zamierzeń jak i zatrzymanie, zwolnienie, zmiana kierunku, głębokie medytacje czy sen. Również czas na rozrywkę, śmiech i zabawę z innymi.

W czerni czujemy wielkie zaufanie do siebie jako swojej opieki.  Mamy zaufanie do swojego wielkiego opiekuna, Stwórcy, Boga, Matki, który przez nas przepływa tworząc nasze życie.  My jesteśmy siłą stwórczą, my projektujemy swoje pole i to jest właśnie wzór Macierzy.

Pole wzorców to jest to nasza część integralna, wypływająca z nas, z naszej przestrzeni Serca. Serca pisanego wielką literą, bo jest to coś więcej niż jakiś punkt naszego ciała. Serce w świecie energetycznym to rodzaj portalu w naszym ciele miedzy dwoma (co najmniej) światami. Wewnętrznym – Czerni i projektowania oraz zewnętrznym – światła i materializacji na Ziemi. W czerni rodzi się nasz idealny projekt życia (bez udziału umysłu) i materializuje się na zewnątrz w świetle z materii ziemskiej, poprzez umysł.

Projekt jest genialnie doskonały, ale materializacja odbywa się za pomocą umysłu – zmysłów i działania ciała. Działamy wdrażając wzorce nabyte od początku życia i innych linii (wcieleń). Jeśli nasze działania są tylko powieleniem wzorców nabytych, to materializacja będzie wyglądała jakby była dla kogoś, czyli może pomijać nasze potrzeby. Żyjemy życiem innych albo dla innych.

Czerń jako ochrona (kamienie czarne są uważane za ochronne i oczyszczające) jest nią w aspekcie dobrego, mocnego poczucia siebie. Czucie siebie jako silnej jednostki, pewnej swoich umiejętności, siły fizycznej i psychicznej, zdecydowanej z pełnym zaufaniem do siebie i swoich działań. Taki rodzaj emanacji sobą daje w przestrzeni (również w mowie ciała) wyraz osoby chronionej, mocnej indywidualności. Odstrasza od zaczepiania i daje dostęp tylko osobom z poważnymi zamiarami, szacunkiem i ze szczerym zamiarem rzetelnej współpracy. Elementy zewnętrzne typu kamieni czarne, talizmany, czarny strój i dodatki w otoczeniu inicjują w polu wytwarzanie sie takiego poczucia siebie. Nie załatwią tego za nas, tylko nas do nabierania takiego stanu stymulują, organizują okazje do hartowania się i wyrażania coraz większej pewności i niezależności. Żadna ochrona zewnętrzna nie działa tak, jak nasze mocne pole, pewność siebie. Pod wpływem czerni stajemy sie mocniejsi i pewniejsi swojego działania. To jest właśnie uruchomiona silna ochrona.

Możemy symbolicznie powiedzieć, że czerń jest naszym fundamentem, a biel i światło postawionym na nich domem, Dobrze jest, jeżeli ściany stoją na fundamencie, czyli powtarzają wzór zamierzenia: plan dla funkcjonalnie rozmieszczonych pomieszczeń. Niebezpiecznie jest, jeśli zobaczymy u sąsiada coś interesującego i zmienimy miejsce postawienia ścian bez fundamentu pod nimi. Jeśli zmiana jest ważna to trzeba zmienić ją od samego wzorca i skorygować podstawę, potem na niej wstawiać nowe zamierzenia. Te dwie strefy powinny się zgadzać i współpracować. Tak jak umysł z naszym polem energetycznym.

Przy czerni i bieli warto nawiązać do znanych nam schematów aspektu energii męskiej i żeńskiej. Energię żeńską możemy traktować właśnie jako wyraz czerni. Jest tam wszystko to, co nie wiąże się z materią – cisza, olbrzymi spokój, zaufanie do siebie i pewność, otulenie z uśmiechem, bez słów i myśli, zatrzymanie i niedziałanie, stany poza świadomością, sen, wszelkie nadzmysłowe bodźce. Jednocześnie zdarzenia mogą sie pojawić już, od razu, bez działania i upływu czasu, stąd nasze poczucie magii i tajemnicy kobiety. To spojrzenie na nasze wnętrze.

Energia męska, inicjująca i słoneczna. W świetle i bieli, z wody i materii Ziemi powstają Istoty żywe i nasze otoczenie. Jest tu dynamika, działanie, pęd, słowa, myśli, dźwięki, muzyka, witalność ciała, cieszenie się zmysłami. Bardziej skłania się to ku aspektom dziecka niż wzoru mężczyzny w naszym czasie. Ważna jest tu lekkość działania i prostota, nieprzywiązywanie się do materii i nieustanna zmiana, radość i ciekawość codziennego dnia, pełnego nowych pomysłów i świeżości.

Nasze czasy nakładają na te przestrzenie swoje nakładki, poprzez działanie w rytmie otoczenia, nadwyrężanie ciała i wolności szeroko pojętej. Sprawia to nawarstwienie się stresu i poczucie zmęczenia, a nawet stany wypalenia, czyli życia dla innych za niewielkim wynagrodzeniem. Wieczorem jesteśmy zmęczeni, czasem od rana…, a ciało daje sygnały chorobowe. Powrót do stanu równowagi jest powolną drogą, ale bardzo ważną i często wywraca do góry nogami nasze przyzwyczajenia.

Dobrze jest wesprzeć się aspektami czerni, bo nie tylko działamy w sposób niewłaściwy. Zabronione jest używanie aspektów kobiecych w naszej cywilizacji, więc ich również nie używamy w sposób właściwy. Czy możemy zatrzymać się w ciągu dnia i pobyć w spokoju i ciszy? Czy możemy nie zrobić czegoś pilnego (zwykle wszystko jest pilne…)? Czy możemy z uśmiechem i spokojem nic nie mówić? Czy możemy być powolni i zwalniać zamiast popędzać otoczenie? To wszystko jest zabronione. Oczywiście możemy robić co chcemy, ale nagradzani są tylko Ci, którzy pędzą w czyimś imieniu bez snu i kontaktu z rodziną. Jak zacząć zmianę? Jak zatrzymać sie w pędzie całego stada, żeby nie zostać zadeptanym?

Są różne techniki znikania ze stada tak, że po nas nie przebiegnie:) Mogą to być techniki oddechowe, dźwiękowe, medytacja, relaksacja, zabiegi rozluźniające ciało – wszystko co umożliwia nam zatrzymanie się i zamknięcie oczu. Zanurzenie się w nasz wewnętrzny świat i pobycie tam ze sobą.

Ważna rzecz. Czas płynie inaczej w czerni, a właściwie możemy powiedzieć, że tego typu czasu jak na Ziemi w niej nie ma.  Mamy więc rewelacyjne narzędzie do regeneracji! Przy zanurzaniu sie we wnętrzu doświadczamy tego bycia poza czasem i przestrzenią. Schematycznie możemy to przedstawić tak: jeśli działamy kilka godzin i odczuwamy już potrzebę odpoczynku i zatrzymania to zanurkowanie w swoją głębię może trwać nawet kilka minut żeby to zrównoważyć! Nie musi być tyle samo czasu aktywności co relaksu. To kluczowa i najważniejsza dla naszego umysłu wiadomość, bo wiedząc to jesteśmy uratowani. Wystarczy co jakiś czas zamknąć oczy na kilka minut i bardzo głęboko pobyć w swojej czerni i ciszy. Może to być świat podwodny! Taka wizualizacja siebie w pięknej przestrzeni rafy koralowej daje rewelacyjny odpoczynek!

Bardzo krótko i bardzo głęboko zanurkować w swoją głębię. To wystarcza często na następne godziny działania. Zależy to jednak od stopnia naszego zmęczenia czy przemęczenia. Czasem nasze mądre pole zaprojektuje nam dłuższe leżenie, nawet „kosztem” utraty kontraktu, relacji czy pracy. Z pełnym zaufaniem patrzymy na to, bo im większa strata, tym bardziej dalekosiężne….. i głębokie będą skutki zmiany. A zmiana zawsze jest Dobrem.  Sami nie mamy często tyle odwagi i desperacji, żeby tak szybko poczynić dużą zmianę. Potrzeba nam do tego współdziałania naszego mądrego wnętrza i jego spokoju w powolnym rytmie układania na nowo spraw życia.

Mamy kamienie czarne i białe i co dalej?

Podstawą jest spokój i zaufanie. Natura jest czysta i energia w niej krążąca to energia życia i witalności wszelkich Istot Żywych. Jeśli istnieje jakiś lęk, to człowiek go wymyślił i nie ma go w Naturze. Jest w naszym myśleniu o niej, w nakładaniu naszego myślenia na wszystkie światy, bez głębokiego zrozumienia ich do sensu życia. Nie mamy pojęcia, że inne światy mają dla nas wszelkie podpowiedzi i odpowiedzi, uważamy sie za najmądrzejszych, zamiast… współdziałających.

Czy ktoś wie jak bardzo las się cieszy jak wchodzimy do niego? Jak bardzo korzysta energetycznie z naszej obecności, że im bardziej jesteśmy rozluźnieni i zdrowsi, tym las jest zdrowszy i lepiej działa jako mikrosystem?  Czy wiemy, że od naszego stanu zdrowia i emocji zależy zdrowie i stan Istot Żywych? Na wszystko patrzymy tylko z punktu widzenia człowieka, który korzysta ze wszystkiego i jest tak mądry że wszystko dookoła wyleczy, poprawi i pomoże… Nasz stan wpływa na wszystko dookoła, zajmijmy się sobą, dajmy światu swoje rozluźnienie, zdrowie, spokój w działaniu, naturalne rytmy, niech będzie zdrowy.

Cieszy się nami każdy kwiat i trawa, i chwast leczniczy, i jabłonka, i buraczek – jesteśmy ich światem, bądźmy nim najlepiej jak możemy – w zdrowiu ciała i spokoju umysłu 🙂

Nasza cywilizacja traktuje z wyższością wszystko dookoła i uważa człowieka za twórcę wszelkich wynalazków. A to tylko naśladownictwo Natury – jej porozumiewania się, nieskończonego przepływu energii, łatwego tworzenia materii jednej z drugiej. Jesteśmy współmieszkańcami środowiska Ziemi i jej integralną częścią, przepływa przez nas energia niekończąca się, zasilenie z cykli i zmian nieustannych poprzez tysiąclecia.

Jeśli potrzebujemy przywitać u siebie jakąś istotę z kamienia to poczujmy czym – żywiołami, dźwiękiem, medytacją, uśmiechem. Najlepiej tym, co sami lubimy. Jeśli ta istota zdecydowała się być z nami, to na pewno jesteśmy jej też potrzebni i nasza przyjemność przechodzi przez nią. Cokolwiek działo sie z kamieniem wcześniej, może spokojnie w nim pozostać, jak w kronice dziejów. Kamień pokaże nam tylko te informacje i energie, które są nam w tej chwili potrzebne. Jeśli potrzebne nam pokazanie się lęku to się przestraszymy, jeśli rozpaczy to zapłaczemy, jeśli radości to twarz nam sie rozjaśni uśmiechem, jeśli poruszenie to się wzruszymy. Dostaniemy dokładnie to po co sie wcześniej umówiliśmy. Uważnie słuchajmy.

Jesteśmy więc spokojni, że kamień jest czysty z natury rzeczy i przywitany w nasz ulubiony sposób, co teraz?

Działamy intuicyjnie: trzymamy go w kieszeni, nosimy w torebce, plecaku, stoi w domu, leży pod poduszką. Cokolwiek zrobimy jest dobrze. Chciałam tu napisać, że czarne kamienie mogą być za mocne do spania… ale odpuściłam ten pomysł – robimy wszystko co czujemy. Mamy dostać informację i po niej poruszy się nasza energia. Kamień nie jest talizmanem ani ochroną – uruchamia w nas to wszystko co do niego przypisujemy. Po jakimś czasie nasycimy się tą zmianą i zwykle go odkładamy, dajemy w prezencie, „gubi się”.

Pamiętajmy, ze zaprosiliśmy kamień po to żeby się czegoś dowiedzieć i wesprzeć swoją zmianę, on za nas niczego nie zrobi, bo to działa odwrotnie. Pokazuje nam jak to zrobić, Czasem trzeba się przestraszyć i nabrać odwagi, czasem zapuścić się w nasze skaleczone miejsce i zobaczyć co tam słychać i jak zadziałać dziś z tą wiedzą. To bezcenne chwile, bycie z kamieniem. Jest jak przyjaciel ale bez ego, bez lęku, zawsze wie czego nam potrzeba i jest niezwykle cierpliwy i powolny, a tego zwolnienia tempa najbardziej nam potrzeba.

Pozwolenie sobie na swój rytm i niedziałanie, zatrzymanie, tak jak świat się zatrzymuje czasem… to dobre, tak samo jak tworzenie i dynamika. Obie przestrzenie się uzupełniają i zaplatają nasze życie.

Biel jest zwykle rozjaśnieniem czegoś, wyklarowaniem, uproszczeniem, początkiem materializacji, poczuciem nieustannego zaczynania, siłą dynamiczną i lekką, pędem światłą i dźwięku, początkiem w sensie punktu zero, „niewinności” i bycia w doskonałości swojego przygotowania do każdego kroku, nieustannej witalności i siły dziecka, niespożytej i ciekawej świata..

Czerń daje nam poczucie opieki i współpracy z naszą drugą stroną, zagląda w lęki i daje siłę do odwagi, jest zagęszczeniem wszelkiej wiedzy i miejscem projektowania przyszłości, jest poza czasem i przestrzenią, punktem zatrzymania, odpoczynkiem dla pędu, cieniem dla ognia głowy, uśmiechem matki i ciepłym kołysaniem. Delikatnością miękką i słodką.

*

*

*

Fluorytowa opowieść – tworzenie dobrobytu

fot. Agnieszka Charuba, pierwsze fluoryty do książki wyłaniają się z Przestrzeni kryształowej…

powstają nowe piękne albumy – mniejsze nieco w formacie – krótkie opowieści od świata kryształów.

Chętnie je przekażę i formie zachwycającej książeczki i teraz… w formie dla nas dostępnej i spotykającej nasz przestraszony umysł.

Możemy korzystać z wiesci z przestrzeni i niech nas wspierają w tym dla nas wymagajacym czasie 🙂

wszelkiego dobrego i powodzenia w zmianach – zawsze są Dobre 🙂

Kryształ fluorytu

Natura opowiada nam i przypomina o najważniejszych dla nas rzeczach. Widzimy jak przyroda jest coraz bardziej potrzebna, rozumiana jako siła życia, relaks, odpoczynek, zdrowie. Doceniamy ją coraz mocniej.

Natura mówi swoim językiem, ale mamy wszelkie narzędzia – intuicję ogólnie pojętą – żeby to zrozumieć i zastosować. Nasz umysł niestety ma stary pomysł, że wiedza jest zewnętrzna i trzeba ją zdobywać na różne wyszukane, niebezpieczne i drogie sposoby. Cóż… teraz już wiemy, albo chociaż przeczuwamy, że jest odwrotnie. Mamy nowy kierunek: odzyskać naszą naturalną zdolność do rozumienia „natury rzeczy”. Powiększać zaufanie do siebie, że każdy może mieć dostęp do wiedzy i dobrobytu – do przepływu wszystkiego. Bo tak właśnie Jest.

A jak to wygląda pokazuje nam kryształ fluorytu, który jest Istotą Tęczową, ma wszelkie barwy jakie stworzyła Matka Natura. Mówi nam o wszystkich płaszczyznach naszego życia na Ziemi jednocześnie. Opowiada, że wszędzie jest przepływ i dobrobyt, zarówno w naszym ciele jak i otoczeniu, i życiu.

Możemy się tu oprzeć oczywiście na każdym krysztale foremnym – granacie, pirycie, spinelu, magnetycie czy diamencie. Dla mnie bardzo poruszający jest fluoryt z jego wszystkimi barwami, przejrzystością, czy gęstym natężeniem koloru. Jest jednym z najchętniej wybieranych minerałów w naszym czasie. Wielki ukłon dla niego i podziękowanie za przypomnienie podstaw do życia.

Fluoryt ma budowę oktaedru, czyli dwóch piramid zrośniętych podstawami. Może to niektórym z nas przypominać tajemny wehikuł zwany merkabą, czyli schemat naszej budowy energetycznej jako podróżnika w przestrzeniach. Temat ten można sobie zgłębić samodzielnie.

Fluoryt w postaci kryształu przypomina nam o naszej budowie jako jednostki połączonej ze wszystkimi czasoprzestrzeniami. Omówię to na bazie naszej czasoprzestrzeni, osiowej, która towarzyszy naszemu życiu i postrzeganiu zmysłami – naszemu umysłowi. Jemu to dedykuję naszą opowieść – uwielbia się uczyć :).   

Uspokajamy umysł, że to co czytamy, to tylko wizualizacja, żeby się nie bał dalszej drogi.  Zawsze można przerwać i znowu przeczytać stronę, tak żeby było nam komfortowo. Po to jest to zapisane, żeby zrobić to we własnym – WŁAŚCIWYM rytmie, bardzo dbając o komfort ciała i umysłu. Najwolniej będzie najszybciej – zwalniamy. Bardzo pomału wracamy do poprzednich słów, trzymamy je chwile w głowie i spokojnie idziemy dalej. Robimy sobie tyle przerw ile chcemy, nikt nie musi o tym wiedzieć i nas oceniać, to tylko nasz wgląd i nasz świat. Bardzo delikatnie, w energii żeńskiej, bo ją po coś mamy :).

Wyobraźmy sobie siebie jako wirujący tęczowo punkt zawieszony w Przestrzeni Międzygwiezdnej, czyli Macierzy (w starej tradycji – nazywany Matką Polką!). Jesteśmy zawieszeni w ciemnym Kosmosie i widzimy wszystkie gwiazdozbiory, nawet te dalekie. W kierunku, gdzie podąży nasza uwaga, otwiera się przejrzysty tunel obserwacji i pędzimy tam, gdzie potrzebujemy. Jesteśmy w Kosmosie i jednocześnie możemy przełączyć się na widzenie materii Ziemi. Widzimy wtedy siebie w tej chwili w ciele, siedzących, leżących, w jakimś pomieszczeniu i czasie. Możemy sobie to przełączać, po prostu zamykając oczy. Zamykamy tworząc naturalną ciemność i otwierając wracamy.

To nasze naturalne sposoby wędrowania, przemieszczania się. Te zdolności widoczne są w strukturach energii przy ciele – w okolicach głowy i dolnej części nóg, łydkach i stopach (jak Merkury posłaniec bogów?).

Jesteśmy tęczowym wirującym punktem i jednocześnie całym tym Kosmosem; i jego częścią i tworzeniem całości. Duchem i ciałem, Bogiem i Człowiekiem. Kryształ fluorytu pokazuje nam schemat swojej budowy – jest idealny na różne sposoby, jak my. W środku ma punkt przecięcia się wszystkich osi symetrii – to jest jego centrum. U człowieka podobnie, choć nasze centrum jest zauważalne w ciele w różnych miejscach, w zależności od potrzeby chwili. Może to być tułów, pod pępkiem, w splocie, pod mostkiem, w okolicy serca fizycznego, a może to być inna część ciała, dowolna. To jest zmienne. Jest to ta nasza kropka posiadająca idealne osie symetrii i osadzona w środku ciężkości danej chwili. Jest ona powiązana bezpośrednio z Tajemną Komnatą naszego serca, tzw. drugim mózgiem.

Możemy sobie wyobrazić w swoim tułowiu wirujący kuliście punkt, rozpościerający te barwne tęcze na dalsze obszary. Tak jak świecąca kula świeci dookoła wszędzie. To świecenie właśnie jest tu kluczowe.

Dla naszego umysłu świecenie tęczowe to wysyłanie w przestrzeń dookoła barw, które gdzieś nikną po jakimś czasie. Dla świata energii jest to proces ciągłości przepływu: tyle z nas wypromieniowuje, ile wnika do środka nas. Pokazuje to nas jako portal pomiędzy światem materii Ziemi i światem energii Macierzy. Światy te są połączone poprzez nas: naszą budowę ciała fizycznego i energetycznego.  Macierz wewnętrzna to energia osadzona w drobinach kryształowych w Przestrzeni.

O budowie energetycznej chce nam opowiedzieć właśnie fluoryt, bo doskonale opisuje prawa niekończącej się energii i Wszelkiego Porządku naszego życia na Ziemi.

Najpierw popatrzmy na świecenie, bo to bardzo miłe i łatwe dla umysłu. Świecenie jest symbolem wypływających z naszego punktu centralnego – Serca – wiązek różnych energii i promieniowania, z których znamy miedzy innymi magnetyzm. Są dostępne pomiary naukowe magnetyzmu naszej komórki, mózgu, obszaru serca (tu największe natężenie). Wiemy, że te fale nieustannie z nas wypływają, przez całe życie z niezmienną siłą, odrębnie od witalności ciała, która się zmniejsza. Fale te osadzają się na zewnątrz nas w drobinach kryształowych przestrzeni i tworzą nasze wzory działania. Fale magnetyczne są mierzalne i  towarzyszą przepływowi przez nas wielu niezbadanym jeszcze rodzajom fal i promieni Kosmosu, Wszystkiego. Jest to rodzaj naszej manifestacji, manifestacji nas samych w Przestrzeni. W materii Ziemi manifestujemy się w postaci wszelkich zdarzeń, osób, relacji, miejsc, które zwiemy życiem. Nasze życie wypływa z naszego serca. Dlaczego nie jest doskonałe według nas i nie jest samą miłością? Bo przepływa poprzez przyjęte przez nas wzorce. Przyjęte w czasie narodzin, w rodzinie, szkole, pracy, społeczeństwie, cywilizacji – to przybrane sposoby myślenia i działania, które nie są nami i czasem w ogóle nam nie odpowiadają. Stosujemy je jednak, na początku z miłości i lojalności, potem z przymusu, czyli zgadzania się na warunki innych, potem z przyzwyczajenia i uformowania się tzw. osobowości.

Wyobraźmy sobie siebie jako świecącą żarówkę i dookoła wycinankowy abażur – wzorce zaproponowane przy urodzeniu i później. Żarówka świeci pełnym światłem i jest zawsze „otwartym sercem”. Za to wzór wyświetlany poprzez abażur daje nam w przestrzeni hologram wycinanki, wyświetla się jako wzór nabyty i tak się materializuje. Nasze fale wypływając z nas tworzą ten abażur i my możemy go zmieniać i zmieniać materializację przestrzeni.

Do powstania materii na Ziemi potrzeba jest światła, wody i substancji Ziemi – na tej bazie wszystko w naszym życiu wyrasta, łącznie z naszym domem, meblami i domownikami. Wszystko według wzoru z abażuru, którym zostaliśmy obdarowani jako STARTOWYM. Zapomniano nam tylko powiedzieć, że ten wzór mamy według siebie nieustannie zmieniać. Zmieniać każdy schemat na bardziej nam pasujący. Codziennie wypływają z nas fale i zasilają wzorce, mogą być falami zmiany…

Ale czy własne wzory są w naszej cywilizacji dopuszczalne? To jest raczej sposób życia człowieka na swojej ziemi z domem, z własną rodziną (pokoleniową) i nieustanną zmianą według swojego wyczucia. Żaden zakład produkcyjny, szkoła czy organizacja miasta nie będzie tolerować takich jednostek, bo nie zadziała wtedy żaden system! Takie dziecko w nieustannej zmianie i ciekawości, tworzeniu, wolności i w uważności dorosłych to skarb dla nas, ale nie da się na tym zbudować żadnej konstrukcji zborowej wymyślonej przez człowieka… żadnej szkoły. I tak… miasta były początkiem upadku Człowieka. Nawet większe wsie to już jednostka destrukcyjna. A co nasz umysł na to? A kultura! A nauka! A imprezy zbiorowe! A piękne, wielkie budowle, zabytki!

Co nam po tych wszelkich „dobrach” jak nie mamy wolności? Dopiero się otrząsamy koło 40-tki z pierwszym kryzysem osobowości (sztucznej) i szukamy ratunku. Często pierwsze kroki zmiany to przeprowadzka rodziny z miasta do natury. Ciekawe…

Idąc za abażurem… co zrobić żeby wzór abażuru wyświetlał nasze dobre życie? Nic. Nic nie trzeba robić. Słuchać siebie od tej pory. Dobrze jest zrozumieć istotę i geniusz budowy naszego pola energetycznego, żeby spokojnie zmienić kierunek i zaufać sobie. Wszystko zmieni się samo. To tajemnica. Największa. I dla umysłu nie do przyjęcia. Myślimy, że skoro tak jest namieszane, to trzeba się natrudzić i z wielkim mozołem pracować nad zmianą w materii i energii… Spokojnie – mówi nasze Serce – jesteś w dobrych rękach, swoich 🙂

Jaki geniusz i fenomen mamy dostrzec w naszej budowie?  Fenomen DECYZJI. Wystarczy podjąć bardzo głęboką decyzję o zmianie wzoru. Decyzję świadomą zmian w naszym życiu na poziomie materii i relacji. Jeśli jest coś, co nas trzyma w niewoli, to ma się przekształcać w coraz większą wolność. Najlepiej spokojnie i bardzo pomału, to nie piekarnia, to NASZE ŻYCIE.

Kierunek zmiany dla przykładu – z: „spełniam oczekiwania otoczenia, jestem pożyteczna(y)” na: „żyję tak jak czuję dla siebie najlepiej i chętnie współdziałam z otoczeniem”. Decyzja ma być taka, jak dawniej żarliwa modlitwa. Używajcie słowa żarliwa albo innego bardzo ognistego czy żywiołowego. Niech Wasza substancja żywiołów się w Was rozpędzi i nada nowy kierunek życiu. Zawiruje w komórkach, poruszy DNA i całą naszą głębię, aż do pól Macierzy.

Wszystko to działa w prosty sposób. Fluorytowa budowa – nasza – jest jak wielki ptak. Jak wzbije sie do góry, widzi dobrą dla nas drogę i zawiadamia nas o niej. Widzi też wiele innych dróg, mniej komfortowych i tych w bok, w innym kierunku. Spokojnie, jakąkolwiek wybierzemy, ciągle mamy informację o takiej drodze, która też dotrze do celu. Może nieco dłuższej i krętej, i pod górkę, ale dotrzemy. To podobne do naszej współczesnej nawigacji i wielu urządzeń, które w sobie dokładnie mamy.   Mamy je bez ładowania, serwisu, kosztów – nasza Natura jest Matką naszych wynalazków.

Jeśli zaufamy sobie, to dotrzemy do materializacji podjętej decyzji szybko i łatwo, ale przy słuchaniu siebie. Może to dotyczyć słuchania jakich zmian trzeba dokonać i z zaufaniem robimy je, nawet te najbardziej szalone i nielogiczne – często według umysłu zagrażające naszemu dobrobytowi. Umysł daje nam informacje o odpowiedzialności za innych w rodzinie, ale to wręcz pomaga w trudnych decyzjach. Jeśli my nie zmienimy tego wzorca, to pozostawimy go naszym dzieciom i wnukom. I to nie tylko bezpośrednio naszym, ale też wszystkim dzieciom w całej rodzinie! Więc jeśli mamy podjąć trudną decyzję, to z ukłonem dla siebie, jako twórcy nowego świata dla bardzo wielu bliskich istot. I dalszych również. Nasi bliscy mogą być niezadowoleni ze zmian, bo każdy umysł się zmian boi, ale tutaj trzeba być twardym jak głaz! Niestrudzonym i nieporuszonym w decyzji. Tutaj jest właśnie miejsce na to przysłowie. Najważniejsze żeby działać z uśmiechem, bo uśmiech daje promień prowadzenia dalej – promienna twarz, rozpromieniony człowiek – genialny stan tworzenia.

Nasza decyzja żarliwa, czy płomienna jest jak uruchomienie magnetyzmu w całym polu. Jak w zaczarowanej krainie na nasze dążenie serca będą przyciągane jak do magnesu wszelkie potrzebne zasoby z całego otoczenia – ludzie, materia, zdarzenia, miejsca. Nasz magnetyzm serca bardzo rozpromieniony przyciąga do naszej linii życia wszelkie potrzebne rzeczy i pojawiają się one we właściwym rytmie. Czyli z zaufaniem, że czas właściwy jest korelacją wielu osób i czynników otoczenia. Im wolniej będziemy o tym myśleć, tym mniej zepsujemy swój projekt 🙂 Ważne żeby się robił sam, my mamy reagować na informacje co i kiedy robić, i z kim. Żadnej samowolki „żeby było szybciej”. Bardzo właściwe tempo.

Budowa naturalna mająca odzwierciedlenie w krysztale fluorytu to pokazanie cudu tworzenia swojego życia. Postanawiamy coś żarliwie i nie dość, że jest do tego droga, to też są wszelkie zasoby do jej przebycia. Czyli mamy w naszym polu zaprojektowane wszelkie zdarzenia, spotkania, dostęp do materii i miejsc. Jest to naturalna część planowania sercem – mamy wszelkie rozwiązania i materię do stworzenia swojego przedsięwzięcia. Możemy to wyobrazić sobie w postaci przestrzeni wypełnionej liniami i świecącymi punktami. Wybieramy jakąś linię i spotykamy zasoby z jej kierunku. Zawsze zostaniemy przekierowani na większe możliwości jeśli zaufamy swoim odczuciom i spokojnie działamy.

Nasze pole serca – magnetyzm oparty na drobinach kryształowych przestrzeni – projektuje dla nas nieustannie działanie pod kierunkiem naszego żaru serca. Warto się rozżarzyć w życiu i realizować to w materii. Magnetyzm nasz kieruje materializacją, my sami ją projektujemy wnętrzem i realizujemy odczuciami, i natężeniem ciekawości życia. Dobrze obrać kierunek własnego projektu i realizować go wspólnie z osobami które dobrze czujemy. Ważne! Zmieniamy plan nieustannie wraz z poczuciem serca. Czasem może to wyglądać na lot szaleńca, ale jest to wyłącznie szybkość dostosowywania się do zmian.

Dla przykładu (bo nasz brat umysł je lubi 🙂 Marzymy o domu w słonecznej okolicy, najlepiej nad ciepłym morzem i umysł nam podpowiada, że nie mamy pieniędzy. Możemy nie mieć. Ważna jest realizacja naszego pragnienia i jego moc. Jeśli bardzo będziemy do tego ciążyć/dążyć, to przyciągniemy taki bieg wydarzeń, że znajdziemy się w domu nad ciepłym morzem. Może to być dom nowo poznanych przyjaciół, którzy wyjeżdżają na dwa miesiące w roku i zostawiają skarb w naszych dobrych rękach, cali szczęśliwi. I nie potrzeba nam żadnych środków, a realizacja może być doskonała, bo okaże się, że więcej niż dwa miesiące nie jest sercu i rodzinie potrzebne 🙂

Możemy wymyśleć sobie piękne, drogie, wypatrzone w markowym sklepie meble do salonu. Czy robione na wymiar. Dążymy do tego rozpędzamy energię, idziemy za intuicją. Na końcu może się okazać, że mamy dużą drewnianą podłogę z poduszkami i stolikiem, a najważniejsze było poczucie odpoczynku i miłego miejsca do spotkań.  Nasze serce wie jak to wszystko zrealizować, nie przeszkadzajmy mu zbyt drobiazgowym planem i trzymaniem się pierwotnego wzoru. Nie przeszkadzajmy sobie „doskonałością”! Każdy plan jest ramowy, elastyczny i na pewno się zmieni. Ale całość będzie dążyć w naszym kierunku, tylko może już z innymi szczegółami…

Fluoryt opowiada nam nie tylko o naszym zaufaniu do planowania swojego życia. Jedna nasza część to nawigacja, promieniowanie magnetyzmem tworzącym materię i zdarzenia, inna część to działanie w przeszłości. To znaczenie trudniej wyobrazić sobie naszemu umysłowi, bo przeszłość w wersji osi liniowej jest niedostępna dla działania. Ale jest dostępna na poziomach energetycznych i może mieć całkiem inne zasilenie dla naszego życia niż dotychczas.

Zdarzenia z przeszłości pojawiają się w naszych głowach nie przypadkiem. Na początku mogą mieć mocną energię i emocje i to wydarzenie jeszcze żyje w nas. Jest aktywne też w energii przeszłości jako żywe teraz. Czyli jest częścią naszego obecnego życia. Czasem to dobrze, bo trzeba coś sobie przemyśleć poukładać na nowo. Ale wspomnienia sprzed lat, kiedy coś przykrego nas spotkało powinny spać snem spokojnym.

Przeszłość wyobrażam sobie jako wielką sypialnię, gdzie w łóżkach leżą różne wydarzenia naszego życia. Jedne śpią, inne się kręcą, inne się odkrywają i wstają, jeszcze inne krzyczą, płaczą, że nie mogą zasnąć… Taki mały galimatias…

A Wszystkie powinny spokojnie spać. Jeśli jakieś zdarzenie chce coś nam przekazać, to daje znać i wysłuchane z powrotem zasypia. Mamy ciszę czyli całą nasza energię TERAZ. Kiedy potrzeba, to korzystamy z tej informacji od nas z przeszłości i właściwie działamy.

Może to też być wielka biblioteka z księgami na półkach. Czasem księgi leżą pod regałami i wertują się w tą i w tamtą, łopocąc i szumiąc, spadając z półek. A przecież biblioteka to miejsce spokoju i wiedzy. Tam jest nasza mądrość ze zdarzeń i sposoby w jakie poradziliśmy sobie z nimi. Tam są sposoby jak naszą mądrość przekształciliśmy w wiedzę. Zdarzenia to kołysanki, mądre referaty. Niech leżą sobie w ciszy.

Jest też we fluorycie wątek doskonałej przeszłości. Oczywiście, że nikt jej nie ma, ale tak na prawdę każdy ją przeżył doskonale. Każda chwila i działanie były idealnie zgrane z innymi osobami, miejscem i naszym stanem ciała, emocji i witalności. Lepiej nie można było tego wykonać – dzieło doskonałe, choć różnie przez nas odbierane. Patrząc na projekt naszego pola wiemy, że zawsze jesteśmy przekierowani na najlepszą z możliwych ścieżek i możemy dokonać kolejnego wyboru. Jesteśmy w linii czasowej dla siebie najlepszej. W najlepszym miejscu w Kosmosie dla swojej duszy i jej roli w budowie dalszych Dziejów.

Fluoryt pokazuje te aspekty przyszłości i przeszłości w PUNKCIE Teraz. Jest to najważniejsze spojrzenie na całość. Wszystko jest ze sobą połączone i w nieustannym kontakcie. Wydarzenia przyszłe są już Teraz zaprojektowane najlepiej, drogi do nich narysowane, zasoby są już Teraz wytworzone energetycznie. Jesteśmy gotowi, żeby spokojnie śledzić informacje i według nich działać. Może się też odezwać jakieś wydarzenie z przeszłości, żeby nam coś przypomnieć, dać szansę na inne zadziałanie, zasilić nas nowym rozwiązaniem. A wszystko jest w naszym sercu Teraz, punkcie Centralnym w nas, w naszym Sercu, w jego Tajemnej Komnacie… prowadzącej do świata wewnętrznego… Macierzy. To czas na opowieść Czarno-Białą…

„Mowa kamienia”

Kody zdrowego ciała

Trzeci album z serii Kryształowe Światy jest już w drodze!

„Mowa kamienia”


Jest to książka, której nigdy miałam nie napisać… Widać przestrzeń ma inne zdanie i pomysły nieogarnięte moim umysłem.

Działanie i lekkość

Każdy kamień ma dla innego człowieka inne znaczenie w jego punkcie życia, inną informację i ukierunkowanie. Tymczasem przy pisaniu krótkich zajawek o kamieniach zaczęły się pojawiać opisy, które przeszły moje wszelkie wyobrażenia! Pojawiły się wglądy i nawiązania tak piękne i zadziwiające, że oniemiałam! Wiedziałam już, że dzieje się coś nad czym nie mam panowania, czyli pisze się przeze mnie książka. Widać wiedzieliście lepiej ode mnie, pytając czy „Są tam opisy działania kryształów?” Do tej pory nie było, ale … już są gotowe do przepisania i tworzą się zdjęcia i cała oprawa graficzna, wszystko!

Spokój błękitu

Więcej!

Pisze się też księga kamieni dla dzieci! Opowieści o kamieniach!

Pewnie za chwilę będziemy mieć wycenę druku i wszelkich działań i ruszą przedpłaty i wsparcie wszelkiego rodzaju.

Podobnie jak w pierwszym tomie, chcemy uruchomić osobiste reklamy na końcowych stronach w zamian za darowiznę na druk.

Wszelkie pomysły i wsparcie, mile widziane 🙂

Potęga Ziemi

wpłaty już: nasze konto albumowe mandalowe:

w tytule: druk „Mowa kamienia”

Katarzyna Bratumiła Baran
Sucha Mała 1, 55-106 Zawonia
87 1020 5297 0000 1002 0209 4670

Wszelkiego powodzenia dla naszych projektów! 🙂

Mowa zielonego kamienia…

Przestrzenie Szmaragdowo- Szafirowe reprezentują dziś nowe wglądy w mowę kamieni:

Awenturyn – Cudownie Krystaliczny Przypadek

Kamień zielony na szczęście – znana od dawna opowieść o szczęściu zawartym w kolorze zieleni. Zielone światło do szczęścia. Natura roślin jest naszym szczęściem i domem. Od włoskiego „awenture” – „przypadek”  – kryształ awenturynu wskazuje nam połączenie z intuicyjnym stanem postrzegania zgodności zdarzeń. Daje wgląd w zapisy w polu informacji, które pokazują nam szczególnie sprzyjające momenty na konkretne działanie, wskazuje sposoby najlepszego wykorzystania tych wiadomości.

Pozwala na klarowne, krystaliczne spojrzenie na wszelkie aspekty i spokojną, rozluźnioną analizę i decyzje.   

Zieleń pozwala na zauważanie przypadków przynoszących szczęście i obfitość życia. To zauważanie jest oparte na specjalnym stanie tonusu komórek naszego ciała. Wprowadza nasze ciało w stan głębokiego relaksu, rozluźnienia, przyjemności.  Zmiany tworzą się na poziomie wody i jej kodowania komórek informacją, więc kluczowe jest wprowadzenie wody w stan witalności. Woda żywa posiada naturalnie  zbudowane kryształy wody  – heksagonalnie, jak źródlana. Ciało zawierające taką wodę jako nośnik wszelkich substancji ma właściwy tonus komórek i witalność na poziomie dziecka. W tym stanie najłatwiej nam działać intuicyjnie i wyłapywać najlepsze warianty wydarzeń.

oraz:

Lapis lazuli – materializacja Nieba na Ziemi

Błękit lapisu (lazurytu) sięga głębi Niebios. Jest przekazem tworzenia  Dobra na Ziemi pod spokojnym lazurowym nieboskłonem. Uosabia Niebo na Ziemi. Porusza w nas dążenie do odkrywania słodyczy i cudu życia, spoglądania na swoje porażki jako na informacje potrzebne do zrobienia następnego, dobrego kroku w swoim kierunku. Daje nam pogodne spojrzenie na życie i zachowania innych oraz łagodny osąd dziania się spraw ziemskich -wyłącznie jako konsekwencja rytmów Kosmosu. Głęboki błękit lapisu wciąga nas do świata wewnętrznego i uczy widzenia własnej doskonałości, czystości i niewinności pomimo wszelkich naszych myśli, słów i czynów.
To niezwykłe połączenie z naszą głębią wewnętrzną i rytmem Kosmosu pozwala żyć w dobrostanie pomimo wojen i katastrof ziemskich. Wiedza o rytmach cywilizacji i zmianach Natury Ziemi jako stałej – daje Siłę Spokoju.

Spokój, opieka i bezpieczeństwo otaczają nas i obdarzają niezwykłą mądrością życia – Mędrca i Przewodnika. Wyciszenie sprzyja wyrazistym, pełnym przekazów snom i odczytywaniu na co dzień informacji. Daje klarowny obraz odczytu przekazów i sprzyja komunikacji, harmonijnym relacjom i długim przyjaźniom. Usprawnia działanie gruczołów  tarczycy, grasicy, przysadki i szyszynki poprzez zwiększenie spokoju i ukojenie układu nerwowego. Poczucie własnego dobra wzmacnia całościowe samozdrowienie.Złote gwiazdki pirytu na lazurowej głębi – wyglądają jak nasz Nieboskłon, chętnie  naśladowane na sklepieniach kościołów –  dają poczucie opieki Niebios. To również obudzenie Złotoustego Mówcy – stwarzającego Dobro na Ziemi swoimi słowami. W takim stanie pewności oraz posiadania mocy tworzenia dobrobytu-  wyrażanie siebie i wymowa słowami są niezwykle proste i przyjemne. Czujemy się niezwykle magicznie, pełni zasobów, piękna, tworzenia. jesteśmy materią Ziemi i Siłą tworzenia Kosmosu.


Wyraz naszego działania i realizacji zamierzeń pokazują wyraźnie Rubinowo-Złote pola kryształowe :

Rubin – pieczęć Potęgi ZiemiKolory ziemi rubinu, szczególnie  czerwienie,  dają nam poczucie Dobra Życia. Przyjemność życia codziennego na Ziemi  we wszelkich postaciach. Istnieje w nas głęboka wiedza o potrzebie występowania wszelkich zdarzeń,  ich właściwej postaci prowadzącej na naszą dobrą ścieżkę. Wiemy, że nasze porażki oraz nieudane rzeczy to tylko przekierowania na tory dla nas najlepsze. Zdarzenia te są wyłącznie informacją wplecioną w życie. Świadomość tego i docieranie do głębi tej wiedzy daje nam ulgę w życiu i lepsze możliwości działania. Rubin to pieczęć do naszej decyzji  – Biorę moje życie w swoje ręce. Biorę je bo wiem, że mam w sobie wszystko, żeby cieszyć sie nim, dynamicznie działać i ciekawić się każdym dniem. Jesteśmy napełnieni dobrym planem na nasze życie oraz wszelkimi możliwościami i zasobami do realizowania go. Realizujemy nasze życie w imię Dobra, w imię życia wszystkich Istot Żywych i współdziałania ludzi nawzajem. Rubin porusza w nas witalność i esencję przepływu życia, wzmacnia je i łączy z pierwotnymi aspektami społeczeństw. Sprawia, że wiemy co jest ważne i mamy w sobie Pewność, Jasność, Niezłomność, Siłę i Mądrość do wypełniania swojej roli. Czujemy się jak Dobry Władca, który ma wszelkie zasoby materialne i lojalnych, współpracujących ludzi i kochających przyjaciół – równych sobie Dobrych Władców. Noszenie go w okolicy głowy czy bioder lub rąk, jest symbolem wzięcia w swoje ręce (do serca) tworzenia Dobrego Życia na Ziemi dla siebie, bliskich, współpracowników i całego otoczenia.

Piryt – dynamika i zasoby

Połyskujący w słońcu minerał pirytu może mieć różny odcień w zależności od barwy światła: czasem jest złoty, czasem srebrny. Jego gęstość i ciężar jest symbolem mocnego poczucia zasobów, zarówno wewnętrznych jak i materialnych. Robi wrażenie skarbu i jest to bardzo dobry kierunek rozwijania w sobie poczucia siebie, jako skarbu dla świata. Cały świat cieszy się nami jak skarbem, nasi bliscy, znajomi, współpracownicy, rośliny i zwierzęta – cała Natura. Pozwólmy sobie we wnętrzu na to, aby świat miał szansę okazać nam swoją radość i opiekę. Dajmy mu szansę!  Błyski pirytu niech rozkwitną w nas nowym życiem i godnością w prezentowaniu siebie. Jak Skarbem. Niech wzruszenie bycia WAŻNYM w nas się rozgości.Piryt uczy nas naszej własnej dynamiki działania, pędu, radości szybkiego reagowania, intuicyjnych błyskawicznych wyborów, lekkości w działaniu. Jest opiekunem inicjowania idei, pomysłów, zmysłu Niebios, wynalazków i wszelkiego nowego w nas. Przychodzi do naszego życia aby nam pokazać piękno działania i pędu, układania się rzeczy lekko, jeśli są w zamyśle naszej duszy. jest symbolem zespolenia wszystkich istot, stopienia ich ze sobą w Jedno – daje doskonałą podstawę do współdziałania na wszelkich płaszczyznach. W rodzinie jest to współdziałanie dla dobra Rodu, w pracy dla dobra ludzi i świata. Ze względu na swoje domieszki metaliczne posiada właściwości układania magnetyzmu w sprzyjające nam mechanizmy przestrzeni, podobnie jak orgonit.

Więcej na spotkaniach – spotkania mogą mieć różne tytuły i dotyczą wyżej wspomnianych wibracji :):

patrz harmonogram spotkań – http://swiatkrysztalow.com.pl/harmonogram-spotkan/

Możesz też zaprosić te tematy do swojego miasta jeśli masz chętną grupę i ustalimy wspólny termin

serdeczności!

Doskonałość przeszłości powraca

Doskonałość…

***

***

Doskonałość…

Dążenie każdego człowieka, świadomie, czy też nie i w różnych kierunkach zrozumienia.

Przez kilka ostatnich miesięcy czytania w polach kryształowych u kilkudziesięciu osób ten temat był zawsze obecny i przewodni. Moje spojrzenie na aspekt doskonałości też się zmienia.

Przeszłość w naszych zapisach wręcz krzyczy, żeby w końcu dać jej spokój, zwolnic ją ze swoich działań i wszelkiego starania „poprawienia jej”.

***

 ***

Tamta przestrzeń „czasowa” uważa się za doskonałą.

Dla naszego umysłu jest to dość niewiarygodna wiadomość, bo przecież z jego logicznego punktu widzenia i analizy zdarzeń (według nauczonych schematów) wszystko zrobiliśmy niewystarczająco dobrze. A przynajmniej większość rzeczy, tak że nawet w sukcesach można by coś jeszcze poprawić. Ocena środowiska naszego ówczesnego życia dodatkowo nam to potwierdza.

O co wiec chodzi? Doskonałość kontra mało doskonałe wykonanie?

Pole kryształowe daje nam bardzo klarownie i jasno do zrozumienia, że jakakolwiek była nasza reakcja czy działanie, zrobiliśmy to najlepiej jak umieliśmy. Najlepiej, biorąc pod uwagę wszelkie aspekty – tamten czas, miejsce, naszą świadomość i zdrowie ciała, samopoczucie oraz ludzi, którzy byli wtedy obecni. Liczymy tu też wszelkie niedziałanie i zaniechanie, bo jest czasem niezbędne, a pewnie słabo oceniane 🙂

Mamy takie obserwacje, z punktu widzenia upływającego czasu, że po latach rozumiemy swoje działanie i widzimy ich dobre konsekwencje. Czemu tylko przez tyle lat, do tego momentu, męczyć sobie głowę i ciało oceną sytuacji. Ocena to jeszcze nic. Nieustanna analiza milionów możliwości – jakby to było jakby każdy z czynników inaczej zaistniał. Toż to prawdziwy komputer z wielkim procesorem! Jak potężny jest nasz umysł i nasze możliwości, jeśli setki zdarzeń z naszego życia analizujemy latami, niektóre codziennie! A my narzekamy na małe wykorzystanie naszego mózgu. Wszystkiego jednak chyba o nim nie wiemy…?

Jeśli rzeczywiście przyjąć logicznie, że każda rzecz była zrobiona (lub niezrobiona) idealnie na nasze siły i tamte okoliczności, a przynajmniej staraliśmy się najlepiej jak tylko mogliśmy, to nasza Przeszłość nagle staje się co najmniej – WYKONANA NAJLEPIEJ JAK TYLKO MOŻNA BYŁO W TAMTYCH OKOLICZNOŚCIACH. Można by się nawet pokusić o słowo doskonale wykonana, bo najlepiej jak mogliśmy 🙂

Czyli mamy doskonałą przeszłość! Rewelacja i prawdziwa rewolucja! To postanowienie to nowość dla umysłu i nowa praca analityczna (umysł musi być aktywny i doceniony jako działacz :), ale tym razem niesamowicie dla nas korzystna. Zaakceptowanie przeszłych zdarzeń jako dobrze zrobionych daje nam poczucie ulgi, rozluźnienia ciała, spokojniejszej głowy, widocznego spokoju wewnętrznego, polepszenia relacji, odpłynięcia poczucia winy i małej wartości w dalekie przestrzenie – tam gdzie zostały wymyślone.

Za każdym razem, kiedy pojawia się zaciśniecie ciała i analiza jakiegoś momentu przeszłego – pomyślmy, że tam wszystko zostało zrobione najlepiej jak tylko można było. Niech dotyczy to też innych osób. One też na tamten czas i swoją świadomość i poczucie ciała, zrobiły co mogły, najlepiej.

Dobrze jest potraktować to osobiście i do swojej historii, nie robiąc z tego żadnego schematu systemów religijnych czy narodowych. One żyją swoim życiem i ludzie są w nie tylko wpleceni. Absolutnie patrzymy tylko na swoją osobistą historię i nie dajmy się umysłowi nabrać na analizę innych i świata. Zawracajmy na swoje podwórko natychmiast. Tutaj trzeba być stanowczym i czujnym. Inni mają wystarczająco siły i zasobów, żeby sobie poradzić ze wszystkim i sami niech też o sobie myślą.

Ponieważ nasz umysł pracuje nieustannie na schemacie analizy i oceny innych – patrzmy na to jak na lustro. To nasze rzeczy nam się u innych nie podobają, więc trzeba by je wyłapać i zobaczyć „gdzie i kiedy zostały wystarczająco dobrze zrobione” żeby dały nam spokój i odpłynęły. Może się okazać, że przestaną pomału denerwować nas w innych, a tym samym „ludzie nie będą nam działać na nerwy”? Możemy uspokoić nawet najbardziej zaognione relacje. Warto wyłapać takie chwile i popatrzeć na nie trzeźwo, z perspektywy człowieka, który wszystko zrobił wystarczająco dobrze w swoim życiu.

Może nawet doskonale?

Ja sobie tak powtarzam do mojej super upartej głowy – „zrobiłam to doskonale” i patrzę jak mój umysł sobie z tym radzi. Różnie bywa, ale jest wyraźna zmiana kierunku i dużo spokoju powraca do wnętrza. Dużo przestrzeni robi się na działanie i zarysy przyszłości, bo głowa mniej się czepia starych doświadczeń. Nigdy nie będzie tak samo, więc przeszłość niech odpoczywa spokojnie, a ja się zajmę robieniem teraz wszelkich rzeczy najlepiej jak potrafię. Również nie robić nic – też mogę najlepiej jak potrafię 🙂 Chociaż to najtrudniejsze dla umysłu zagadnienie, że nie robienie czegoś, też można robić dobrze.

Doskonale.

 

 

Czerwcowe czyste pole

🙂

Witajcie:)

Przeszło mi przez głowę nawet „czerwcowe figle” … 🙂

Kto wie? może się na coś trzeba odważyć!? 🙂 już teraz! ? 🙂

Czyste pole… takie hasło za mną chodzi od kilku dni… czyste pole wszelkich naszych aspektów.

Dla mnie najwyraźniej widać profity z tej czystej przestrzeni w polu kryształowym człowieka.

Widzę w naszym polu często mnóstwo bardzo pomysłowych, ciekawych, genialnych, zaskakujących,

pięknych i skutecznych struktur działających w sposób energetyczny na materialne aspekty naszego życia.

Mnóstwo!

Jak wielki magazyn z wszelkimi potrzebnymi na przyszłość ( i przeszłość?) mechanizmami.

***


Są tam struktury obronne i ochronne przed wszelkim złym i natrętnym, przed urokiem, klątwą i złym spojrzeniem, przed nadmierną pomocą i klęską urodzaju…

Są przestrzenie napędzające nas energetycznie i uspokajające, wyciszające…

Są wszelkie sposoby radzenia sobie z relacjami – zapisane nasze doświadczenia, nasze wyobrażenia o tym jak sobie poradzimy następnym razem, 
życzenia naszych przodków i ich doświadczenia, wszelkie przestrogi rodzinne i przysięgi lojalności…

diament z Herkimer

Są wszelkie dziecięce potężne słowa, mówione w sposób zdecydowany na wszystko, głosem absolutnie pewnym i twórczym, plecione sercem superbohatera…

Są na wszystkie okazje i pokazują się nam co jakiś czas… cofamy się wtedy do nich i rozwiązujemy stare historie…


Tylko po co? po co tyle pracy i tyle nieustannego konfrontowania wszystkiego i kontroli siebie – żeby czegoś nie przegapić i wiedzieć co z tym zrobić !?

Właściwością naszego pola – i naszych nici magnetyzmu biegnących od serca w daleki świat – jest możliwosć utworzenia właściwej struktury energetycznej w mgnienie!

Wystarczy decyzja serca i wypuszczenie takiej potężnej, jak dziecko pewnej i twórczej fali  – fali nici z wewnątrz siebie…

I zaplata się to, co dokładnie na daną chwilę potrzebujemy w postaci sieci energetycznej!

Nie trzeba mieć żadnego plany, żadnego przygotowania i żadnej wiedzy nabytej.



Nasze serce w swojej Wszech – mądrości wie w szczegółach to, co należy utkać z magnetycznych nici, żeby dało najlepszy rezultat w działaniu i materii!

Nie potrafimy na zapas lepiej tego wymyślić i przewidzieć.

I choć możemy przeczuwać różne rzeczy, najlepiej utka się to na świeżo – dokładnie do tych okoliczności, osób i sytuacji 🙂

Czyste pole.

Możemy je mieć w każdej chwili.

Wystarczy podjąć decyzję w sercu o odwadze tworzenia „W Chwili Teraz” z pełnym zaufaniem do siebie i poprosić swoje pole magnetyzmu o puszczenie wszelkich budowli i struktur na zapas, opróżnienie „magazynu”, składu czy piwnicy. Niech odchodzą w swoje przestrzenie i kończą swoje stare historie…

Zaufanie do swojej mądrości i do swoich wyborów (często nielogicznych) – to klucz czystej, spokojnej, gotowej na nowe – przestrzeni.

Rozluźniamy się i zagłębiamy w sobie, w swoim spokoju i ciszy.

Nawet w warunkach przeciwnych do ciszy, może ona trwać 🙂

załączam piękność z mojego ogrodu 🙂 podziwiam ją nieustannie!


88****************************************************************************************88

nasze rozważania będę zwykle wklejać też w nowe wpisy na mojej stronie – tam z większą ilością zdjęć  – najczęściej kwiatów i kamieni, za co z góry bardzo serdecznie przepraszam i dziękuję 🙂

88***88


na tej spokojnej, błogiej kanwie ciszy ogłaszam zajęcia czerwcowe :):

7 – 10 czerwca   –  Festiwal Wibracje – Serock koło Warszawy – jestem tam z różnościami pięknymi, indywidualnym czytaniem pola – jego ciszy, z małym warsztatem i wykładem, z ludźmi …

http://wibracje.com.pl/

14  i 21 czerwca –  oba czwartki – Gabinet we Wrocławiu – 9.00 – 18.00 – spotkania indywidualne, szczegóły w zakładce GABINET na stronie

22-24 czerwca   –  Joga Dru u mnie w Suchej Małej, piękny przykład jogi dla każdej osoby, nawet z trudnościami w poruszaniu się i bólami pleców wszelkiego rodzaju 🙂
poranne chodzenie po rosie, spotkania z rozluźnianiem naszego ciała, nowymi możliwościami i odkryciami naszych tajników fizycznych, psychicznych i emocjonalnych…
wspólny czas maksymalnie wesoły i łączący serca, poznawanie siebie nawzajem i dzielenie się swoim zwiedzaniem świata, wspólnie przyrządzane posiłki, wspólne spanie w salonie – spotkanie z bliskością i przyjemności bycia w niej, bezpiecznego zanurzenia się  🙂 jogę prowadzi Teresa Mirowska prosto z Londynu 🙂
na zamówienie jakiś program kryształowy poza warsztatem, ptaki, trawy połacie i ziół rosnących dziko, pola, drzewa, ukojenie wiatrem i ciszą 🙂
https://www.facebook.com/208181016420662/videos/253080098597420/

26 czerwca – 1 lipca – Księżycowe malowanie kryształami – Żywioły – Sucha Mała,  6 spokojnych i pięknych dni wakacyjnych z Naturą – z elementami szamanizmu żywiołów prowadzonymi przez Piotra Dulę i kamieniami w moich rękach 🙂
Niezwykłe połączenie wiedzy o naturze żywiołów z malowaniem ich intuicyjnie na płótnie i czytaniem tych aspektów z wielu przeróżnych, ułożonych wspólnie mandali kryształowych.
Połączenie to i czas 6 dni wpływa niezwykle mocno na przemiany w nas, na bardzo głębokich poziomach, w bardzo łagodny i przyjemny sposób 🙂
5 dni przeznaczamy na zapoznanie się z aspektami żywiołów w nas i naszym życiu, działaniu, sposobie bycia…
a 1 cały dzień mamy umówioną wycieczkę na zbieranie kamieni – opale, chalcedony i chryzoprazy oraz zwiedzanie muzeum podziemnego – wszystko w starej kopalni w Szklarach
W wersji 2. sierpniowej mamy tu Jaskinię Niedźwiedzią w Kletnie i zbieranie ametystów i fluorytów, chryzokole tez się zdarzają 🙂

29 czerwca we Wrocławiu o godz. 19.00 odbędzie się też wykład dotyczący kryształów w naszym życiu, serdecznie zapraszam 🙂

szczegóły na stronie 🙂

serdeczności ślę i do błogiego zobaczenia! 🙂

Kasia:)