Złoto, słońce i pomarańcze – sens życia zapisany w kamieniu

Odcienie złota

Wiele jest odcieni słonecznych zamkniętych w kamieniu. To barwy delikatnie cytrynowe, przejrzyste  i klarowne, żółte i gęste jak złote mleko, wyzywająco złote, świecące i połyskliwe, czy pomarańczowe jak ożywcze owoce.

Słoneczny promień prowadzi nas poprzez pęd, dynamikę, tworzenie, działanie, radość, śmiech, lato… bardzo wesołe i dziecięce energie, ale również konsekwentnie tworzące materię. W takim stanie materializacja jest o wiele łatwiejsza, bo nie działają nasze niektóre wzorce lękowe, są zasłonięte śmiechem i lekkością istnienia.

Niezwykła jest rola uśmiechu i rozluźnienia twarzy, róbmy to cały czas! Wiemy, że nawet sztuczny uśmiech, wymuszony, powoduje reakcję ciała, więc co dopiero promienny uśmiech radości! Ponieważ wszystkie mięśnie są w naszym ciele połączone, rozluźnienie mięśni twarzy powoduje luzowanie się innych części i rozładowanie napięcia komórkowego. Odbywa się to na wszelkich poziomach: energetycznym, elektrycznym i magnetycznym, emocjonalnym, samoregulacji wszelkich substancji krążących w organizmie. Wiemy i obserwujemy od dawna, że wszelkie działania podjęte w stanie lekkiego, zrelaksowanego umysłu i ciała dają niebotycznie lepsze wyniki niż w stanach koncentracji i skupienia, kiedy część energii jest nieruchoma.

Sprawa wygląda jeszcze bardziej optymistycznie jeśli przypomnimy sobie, że jesteśmy połączeniem (portalem) międzyświatów, zarówno na poziomie ciała jak i struktur energii (strun). W stanie balansu i z uśmiechem działamy zupełnie inaczej na wszelkie czasoprzestrzenie, na te równoległe za błonami czasowymi i na te z przeszłości i przyszłości (choć wiemy, że są wszystkie dostępne z Teraz). Najpierw wpływamy na swoją linię życia. Spokojnie, z wdzięcznością korzystamy ze swoich doświadczeń i z zaufaniem projektujemy przyszłe działania. Bardzo ważny jest nasz stan emocjonalny, ponieważ w spokoju i zaufaniu możemy skorzystać z takiego projektu naszego pola, który jest dla nas najbardziej korzystny. W stanach wzburzenia, pomieszania i lęku nasze wybory są zupełnie inne. Uśmiechajmy się – to początek wszystkiego – Iskra Stworzenia. Będę to powtarzać, bo ma stać się automatyczne, tak jak nasze życie jest z natury dobre.

Nasuwa mi się pytanie: dlaczego chcemy mieć tak źle jak inni? Jakie kody i struktury społeczne nas do tego zachęcają, może zmuszają, może modelują myślenie? Obojętne co to jest i dlaczego, możemy podjąć decyzję, żeby to zmienić. Każdy człowiek ma wystarczająco dużo siły i zasobów, żeby sam sobie poradził ze swoim umysłem. Nie ze swoim życiem. Ze swoim umysłem, sposobem myślenia, postępowania, osobowością, bo życie to materializacja projektu serca poprzez wzorce umysłu. Umysł jest naszym narzędziem materializacji.

Są takie momenty, że nasza osobowość bardzo nam się podoba i daje nam wymierne rezultaty w realizowaniu ego. Jeżeli jesteśmy uważani za pięknych, szczupłych, inteligentnych, obrotnych, wysportowanych, bogatych, prosperujących, dynamicznych, pracowitych, wiernych i oddanych czemuś… to czas na remanent. Remanent nie polega na pozbyciu się tego wszystkiego i oddaniu majątku biednym.

Remanent dotyczy rozróżnienia tego, czy jesteśmy za takich uważani przez otoczenie i jego wzory, czy też tak się czujemy dla siebie. Czy czujemy to wewnątrz nas, a otoczenie czasem myśli inaczej? Może zupełnie inaczej?  Można sobie zrobić listę rzeczy, które w sobie cenimy i popatrzeć, co robimy dla akceptacji, a co dla siebie.

Słowa napisane na papierze działają na nas w zadziwiający sposób, sprawdźmy to.

Czy lekko ma ktoś, kto nie spełnia kryteriów wysportowanego, wykształconego, rozwojowego, młodego!, kręcącego biznes i wykreowanego według mediów „człowieka”? Co przekazujemy młodym ludziom jako wzorce? Jak wejść dobrze w życie czując, że Jestem już Teraz w obecnej postaci idealnym, bez dostosowywania się do całej tej struktury?  Idealnym w tym stanie zdrowia, ze swoim ciałem w tej chwili, wiedzą, zasobami finansowymi, sposobem na zarabianie, a może „depresją”, zatrzymaniem, stanem zdenerwowania, relacjami dokładnie w tym stadium. Popatrzmy na siebie i swoje niezaakceptowane, na „słabe” strony. A może to jednak zasilenie i potęga? Uśmiechamy się.

Na pewno ciągnie nas do tego prostego wzoru, modelu współczesnego, cywilizowanego „człowieka”, poważanego za wykształcenie i dokonania, korzystne działanie i budującego grono akceptujących „przyjaciół”, partnerów biznesowych, nowy dom i samochód. Ale czy droga do bogactwa jest tylko poprzez to podane rozwiązanie – przyjęcie tego co mamy bez naszej inwencji? Przecież naszym obowiązkiem wobec siebie i duszy jest budowanie świata poprzez siebie i swoją kreację, swoje wyobrażenie najlepsze jakie dopuszcza umysł. Realizujmy swoje nowe wzorce, zmieniajmy świat, bo każdy człowiek jest małą zmianą, a wspólnie jesteśmy całym rytmem Kosmosu. Weźmy też odpowiedzialność za całość, budując swój świat najlepiej jak możemy. Codziennie. Po małej cząsteczce. Małymi krokami.

Ja i moje życie to skarb i jest to bardzo dobry kierunek rozwijania w sobie poczucia siebie, jako skarbu dla świata. Cały świat cieszy się nami jak skarbem, nasi bliscy, znajomi, współpracownicy, rośliny i zwierzęta – cała Natura. Nie mamy pojęcia jak bardzo, bo ludzie rzadko mówią sobie takie rzeczy a natura ma inny język. Pozwólmy sobie we wnętrzu na to, aby świat miał szansę okazać nam swoją radość i opiekę. Dajmy mu szansę!  Błyski złota niech rozkwitną w nas nowym życiem, radością i godnością w prezentowaniu siebie. Jak Skarbem. Niech wzruszenie bycia WAŻNYM się w nas rozgości.

Niech projekt naszego serca na nasze życie realizuje się i to nie w rzeczach wielkich materialnie, ale w poczuciu swojego życia jako dobre, szczęśliwe, rodzinne, zdrowe, spokojne. Do tego dąży nasze serce i mamy wszelkie zasoby, aby tak się stało. Uśmiechamy się…

Jak wspomóc projekt tworzenia materii zgodnie z projektem serca i zgodnie z rytmem Kosmosu? Najczęściej wiemy jak to zrobić jako dzieci o potężnej wyobraźni i jako ludzie dojrzali, poprzez swoją obserwację życia i wnioski. W tamtych rejonach mamy skarby. Dlatego też tak dbamy o dzieci i ich dobry start, każdy jak może najlepiej. A czy dbamy o swoich rodziców i dziadków? Ich pole przekazuje nam spokój i pozwala na pójście swoją drogą, pielęgnujmy ich obecność w naszym życiu, nawet jak świadomością ugrzęzną gdzieś daleko…

Miałam kilka okazji i wielkiego zaszczytu czytać wieści z pola kryształowego starszych osób – po 70-tce. To absolutnie święte i wzruszające przeżycie. Szczególnie mnie ujęła absolutna czystość i słodka, przestrzenna pustka podobna do naszych wyobrażeń o oświeceniu. Chociaż zupełnie inaczej nasz umysł oceniał ich stan świadomości i bardzo silne były dążenia rodziny do poprawy tego stanu. Mamy pomysł na innych. Dobry pomysł na pewno i szczery. Chcemy wszystko poprawiać według swojej wiedzy i mądrości ale… czy na prawdę wiemy, co jest dla innych dobre? Może tacy męczący rodzice, dziadkowie chcą nas do zmobilizować do zmiany, do obrania innego kierunku, dla nas dobrego. Różnie się manifestuje pomoc…

Tu przytoczmy słynne rozumienie słowa pomoc. Ktoś przychodzi do nas PO – MOC. Potrzebuje naszej akceptacji, empatii, informacji którą mamy, impulsu do działania, natchnienia.. Może to być tylko pobycie razem. To wystarczy. Nadużyciem jest robienie za kogoś czegoś i czekanie, aż się zmieni, ponaglanie, naciskanie. Jest to nadużycie, bo wtedy pokazujemy, że jesteśmy silniejsi i mądrzejsi. Ta druga strona traci wiarę w swoje siły i zaufanie do siebie. Słabnie i ma coraz mniej chęci. Wielu na takim wzorcu słabszego i głupszego może wygodnie przetrwać życie, na naszych plecach i ze stratą dla każdego. Żadna strona wtedy nie realizuje swojej linii życia. Popatrzmy jak traktujemy nasze dzieci, to będzie dla nas najbardziej wymierne, bo to istoty przez chwilę zależne od nas. Oby ta chwila trwała jak najkrótsza i każdy będzie z przyjemnością realizował swoje drgnienia duszy. Uśmiechamy się…

Te właśnie bezbronne istoty mają największy potencjał i są idealne do materializacji swojego planu duszy. Oczywiście to uogólniamy, bo skrajne przypadki dają zawsze dużo do myślenia. Tylko dla serca są proste i oczywiste.

Jakbyśmy połączyli ze sobą dziecko i dojrzałą osobę, to dostaniemy Istotę Idealną. Od dziecka weźmy: ciekawość każdej chwili, niekończącą sie witalność i energia do końca dnia, odwagę superbohatera, niespożyte chęci do tworzenia, inicjacji, rozpoczynania, łatwość zmiany, elastyczność, wrodzoną prawdomówność i mówienie wprost bez owijania w bawełnę, łagodność, ale też i dynamikę, cieszenie się pędem i szybkością, zawieszanie się… a przede wszystkim radość, entuzjazm i wesołość. Radość i ciekawość życia dokładnie teraz i tutaj.

Od dojrzałej osoby mamy: umiejętność poruszania się w rzeczywistości, ale z dystansem, bez wciągania w gry i sztywne zasady, konfrontowanie wiedzy z mądrością i stanem obecnym, łagodność i wyrozumiałość dla siebie i innych, świadomość moralności i sumienia, spokój i harmonię duchowa, siłę przekonywania do rzeczy ważnych, wytrzymałość i umiejętność dobrego kończenia spraw i relacji, inspirowanie innych, a także możliwość wprowadzania zmian w strukturach materii. Tak może wyglądać budowanie wzorca Człowieka. Dobrego życia na Ziemi.

Wielki ukłon dla dziecka i starca za ich wzorce i wielkie podziękowanie dla nas za wdrażanie ich w swoje życie. Podziękowanie dla nasza działanie przy przeciwnościach i braku akceptacji autorytetów dla tak zwanego dziecinnego zachowania, czyli działania na czuja, nie zgodnie z logiką zasad. Zawsze wtedy ten słoneczny, lekki, beztroski, promienny uśmiech niech nam towarzyszy.

Złoty, żółty i słoneczny kolor jest przypisany energii męskiej: dynamicznej, pędzącej wesoło, napełnionej słowami i dźwiękiem. To światło, które materializuje program Macierzy z cząstek Ziemi. Przestrzeń Międzygwiezdna za pomocą światła słonecznego i innych fal wypełnia swój plan.

Energia męska ma wiele nowych zadań do spełnienia w naszym czasie. Między innymi ma zacząć wyrażać się wspólnie z energią żeńską. Mamy teraz czas nie patriarchatu, nie odzyskania władzy przez kobiety, ale czas współpracy i współdziałania. Dotyczy to nie tylko mężczyzn i kobiet w nowym układzie, ale też wszelkich przeciwieństw. Może wielu z Was się z tym nie zgodzić, ale jest to również czas współdziałania systemu i duchowości. Mogą pokazywać sie ludzie i zdarzenia, którzy pasują do siebie i tworzą, mimo wielu różnic.

Podobnie jak nie chodzi o to kto wygra między mężczyzną i kobietą, podobnie nie chodzi o to kto wygra – czy system czy działania pozasystemowe. Ważne jest teraz wykorzystanie takich okazji, kiedy można coś razem zrobić. Dotyczy to również wszelkich przeciwieństw, które będą dążyć do zaplecenia sie we wszelkich swoich odmiennościach, wbrew rozumowi i naszemu zagniewanemu ego. Stapiając się z nim. Wbrew poczuciu sprawiedliwości  w naszym rozumieniu. To czas, kiedy serce i umysł idzie w parze, mężczyzna z kobietą, różne religie i rasy. Nie mogę sobie teraz tego wyobrazić, ale jest czytelny taki kierunek czy chcemy, czy nie. To projekt wielkich cykli Kosmicznych i planu M acierzy i my go wypełniamy jako cywilizacja i społeczeństwo.

Od dłuższego czasu (od dwóch, trzech pokoleń?) możemy mieć zmienione spojrzenie na płeć i swoje odczuwanie seksualności. Bardziej potrzebujemy harmonii i otwierania swojego wnętrza, przytulenia, zrozumienia, ukołysania wszelkich swoich aspektów i ciała, niż seksualności. Pojawiający sie kierunek do powiększania się miękkości, delikatności i bezpiecznej przestrzeni prowadzi do szukania osób do nas podobnych, rozumiejących całkowicie, odczuwających tak samo, dających przestrzeń, w której rozkwitamy i otwieramy swoje wnętrze dotykając wielkich głębi swojego ja. Głębi i czerni i jasności.

Chcemy całkowicie się otworzyć w wolności mówienia, myślenia, działania, czucia i do tego potrzebujemy ludzi dających odpoczynek w długiej drodze, oddech, spokój, możliwość planowania dobrego życia, całkowite zrozumienie i zaufanie. Zaufanie jest tu kluczowe, bo szukamy w sobie jego Pełni.

Przekształcanie się wzorca Człowieka dotyczy każdego z nas, niezależnie od płci. Żyjemy w momencie cywilizacji opartej na patriarchacie, czyli mężczyźnie dominującym, silnym fizycznie, nieustannie w działaniu i zdobywaniu, rywalizacji, współzawodnictwie i czasem zabijającym w imię słusznej sprawy, poszerzającym swoje terytorium, bogacącym się, powiększającym majątek, dążącym do władzy. To trudny moment dla moralności i sumienia człowieka. Dla „równowagi” wprowadzono rolę kobiety jako posłusznej i dopełniającej działania męskie, wycofanej, bez głosu, nazwiska i własnego majątku. Pogłębia to jeszcze całość obrazu.

Nie wgłębiając sie w temat dalej, zaznaczę jeden ważny kierunek, który się odtwarza. Jest to przenikanie przez mężczyzn cech, na które nie powinni sobie pozwolić w naszym czasie. Nikt nie ma wpływu na to jakie wielkie cywilizacyjne cykle przechodzą przez Ziemię i kiedy. Dobrze jest właściwie reagować, czyli w przenośni – płynąć z nurtem rzeki, a nie pod prąd. W tym momencie ważne jest uznanie w sobie przepływu przez każdego człowieka cech miękkich takich jak delikatność, subtelność, cichość, takt, wyczucie, łagodność, dobrotliwość, uczuciowość, wzruszenie, opiekuńczość, tkliwość, pieszczotliwość, filigranowość. Jak trudno być w tym męskim w naszym znaczeniu tego słowa.

Zgoda na ten przepływ i zmianę w nas jest kluczowa. Ale bardziej kluczowe jest tu zachowanie kobiet. Boimy się, że mężczyźni mogą okazać się bardziej delikatni, subtelni i z większym wyczuciem i taktem. Ważne jest wsparcie i cieszenie się partnerem takim jaki jest, nie robienie z niego prawdziwego mężczyzny, bo według schematu jest zniewieściały. Dobrze jest trzeźwo popatrzeć na siebie i sytuację. Jeśli damy sobie radę z tym, że możemy być mniej uczuciowe i głośniejsze, mniej opiekuńcze i tkliwe, to nasi partnerzy rozkwitną w zupełnie nowej formie.

Jest czas współpracy i splatania się, wirowania wszelkich cech i nie ma już podziału na role z poprzednich pokoleń. Wszystko może być odwrotnie. Wszystko dąży do nowego. O wszystkim też możemy porozmawiać i jeśli mamy tą delikatność z obu stron i możemy tworzyć związki o niespotykanej do tej pory głębi i więzi. Takie jak kiedyś były braterskie czy siostrzane – są dostępne dla wszystkich i również w naszej relacji. Już nie możemy być tylko mężczyzną, albo tylko kobietą, jesteśmy Człowiekiem ze wszystkim co przez nas przepływa, jakkolwiek to nazwiemy. Jednocześnie spełniając role biologiczne, co też ulega bardzo powolnej zmianie. Ale to już nie za naszego życia. Zajmijmy się pielęgnowaniem i cieszeniem się relacji na miękkich zasadach. Wszyscy mamy prawo reprezentować każdą cechę, na pewno do czegoś ważnego nas prowadzi. Zaufajmy sobie i swojemu programowi serca.

Słoneczny, żółty i złoty przychodzi do naszego życia, aby nam pokazać piękno działania i układania się rzeczy lekko, jeśli są w zamyśle naszej duszy. Jest symbolem zespolenia wszystkich istot, stopienia ich ze sobą w Jedno, jak wytapia się czyste złoto. Daje doskonałą podstawę do współdziałania na wszelkich płaszczyznach. W rodzinie jest to współdziałanie dla dobra Rodu, w partnerstwie dla dobra przyszłego pokolenia, w pracy dla dobra ludzi i świata. W tej rozpiętości barw od przejrzysto cytrynowej do pomarańczowej i ciemno złotej mamy właśnie całą rozpiętość cech ludzkich, w każdym ich natężeniu. Tutaj mamy spotkanie intensywności i delikatności światła – wszystko to dalej w energii męskiej, można tworzyć na wszelkie sposoby, również miękko jeśli potrzeba.

Energie złote są jak rozbłysk gwiazdy, mówią nam o inicjowaniu działania, błyskotliwości, promienieniu, rozprzestrzenianiu się, powiększaniu, bycia wszystkim i wszędzie. Jest to prędkość światła, dźwięku, mówienie, muzykowanie, przeżywanie muzyki w ciele i umyśle, taniec, wirowanie. To tworzenie, pisanie, fotografowanie, czytanie, malowanie, tkanie, szydełkowanie, plecenie, wszelkie prace ręczne, łącznie ze stolarstwem, złotnictwem, wytwarzaniem biżuterii, rolnictwem i ogrodnictwem starego typu, wytwarzaniem szkła, ceramiki, budowaniem z drewna, roślin i gliny, wszelkimi dawnymi pracami porządkowymi w domu. To również utrzymywanie ciała w zdrowiu – wszelki ruch, karmienie go, ubieranie, kąpanie, namaszczanie, ozdabianie, masaże, uciskanie, nakłuwanie i plecenie włosów.
Złoto to po prostu nasze życie w najprostszym wymiarze życia rodzinnego i w małej społeczności. To energia męska w nas. W kobiecie i mężczyźnie, w mądrym podziale i proporcjach, w różnej intensywności.

Życie to jedzenie pomarańczy.

*