Fluorytowa opowieść – tworzenie dobrobytu

fot. Agnieszka Charuba, pierwsze fluoryty do książki wyłaniają się z Przestrzeni kryształowej…

powstają nowe piękne albumy – mniejsze nieco w formacie – krótkie opowieści od świata kryształów.

Chętnie je przekażę i formie zachwycającej książeczki i teraz… w formie dla nas dostępnej i spotykającej nasz przestraszony umysł.

Możemy korzystać z wiesci z przestrzeni i niech nas wspierają w tym dla nas wymagajacym czasie 🙂

wszelkiego dobrego i powodzenia w zmianach – zawsze są Dobre 🙂

Kryształ fluorytu

Natura opowiada nam i przypomina o najważniejszych dla nas rzeczach. Widzimy jak przyroda jest coraz bardziej potrzebna, rozumiana jako siła życia, relaks, odpoczynek, zdrowie. Doceniamy ją coraz mocniej.

Natura mówi swoim językiem, ale mamy wszelkie narzędzia – intuicję ogólnie pojętą – żeby to zrozumieć i zastosować. Nasz umysł niestety ma stary pomysł, że wiedza jest zewnętrzna i trzeba ją zdobywać na różne wyszukane, niebezpieczne i drogie sposoby. Cóż… teraz już wiemy, albo chociaż przeczuwamy, że jest odwrotnie. Mamy nowy kierunek: odzyskać naszą naturalną zdolność do rozumienia „natury rzeczy”. Powiększać zaufanie do siebie, że każdy może mieć dostęp do wiedzy i dobrobytu – do przepływu wszystkiego. Bo tak właśnie Jest.

A jak to wygląda pokazuje nam kryształ fluorytu, który jest Istotą Tęczową, ma wszelkie barwy jakie stworzyła Matka Natura. Mówi nam o wszystkich płaszczyznach naszego życia na Ziemi jednocześnie. Opowiada, że wszędzie jest przepływ i dobrobyt, zarówno w naszym ciele jak i otoczeniu, i życiu.

Możemy się tu oprzeć oczywiście na każdym krysztale foremnym – granacie, pirycie, spinelu, magnetycie czy diamencie. Dla mnie bardzo poruszający jest fluoryt z jego wszystkimi barwami, przejrzystością, czy gęstym natężeniem koloru. Jest jednym z najchętniej wybieranych minerałów w naszym czasie. Wielki ukłon dla niego i podziękowanie za przypomnienie podstaw do życia.

Fluoryt ma budowę oktaedru, czyli dwóch piramid zrośniętych podstawami. Może to niektórym z nas przypominać tajemny wehikuł zwany merkabą, czyli schemat naszej budowy energetycznej jako podróżnika w przestrzeniach. Temat ten można sobie zgłębić samodzielnie.

Fluoryt w postaci kryształu przypomina nam o naszej budowie jako jednostki połączonej ze wszystkimi czasoprzestrzeniami. Omówię to na bazie naszej czasoprzestrzeni, osiowej, która towarzyszy naszemu życiu i postrzeganiu zmysłami – naszemu umysłowi. Jemu to dedykuję naszą opowieść – uwielbia się uczyć :).   

Uspokajamy umysł, że to co czytamy, to tylko wizualizacja, żeby się nie bał dalszej drogi.  Zawsze można przerwać i znowu przeczytać stronę, tak żeby było nam komfortowo. Po to jest to zapisane, żeby zrobić to we własnym – WŁAŚCIWYM rytmie, bardzo dbając o komfort ciała i umysłu. Najwolniej będzie najszybciej – zwalniamy. Bardzo pomału wracamy do poprzednich słów, trzymamy je chwile w głowie i spokojnie idziemy dalej. Robimy sobie tyle przerw ile chcemy, nikt nie musi o tym wiedzieć i nas oceniać, to tylko nasz wgląd i nasz świat. Bardzo delikatnie, w energii żeńskiej, bo ją po coś mamy :).

Wyobraźmy sobie siebie jako wirujący tęczowo punkt zawieszony w Przestrzeni Międzygwiezdnej, czyli Macierzy (w starej tradycji – nazywany Matką Polką!). Jesteśmy zawieszeni w ciemnym Kosmosie i widzimy wszystkie gwiazdozbiory, nawet te dalekie. W kierunku, gdzie podąży nasza uwaga, otwiera się przejrzysty tunel obserwacji i pędzimy tam, gdzie potrzebujemy. Jesteśmy w Kosmosie i jednocześnie możemy przełączyć się na widzenie materii Ziemi. Widzimy wtedy siebie w tej chwili w ciele, siedzących, leżących, w jakimś pomieszczeniu i czasie. Możemy sobie to przełączać, po prostu zamykając oczy. Zamykamy tworząc naturalną ciemność i otwierając wracamy.

To nasze naturalne sposoby wędrowania, przemieszczania się. Te zdolności widoczne są w strukturach energii przy ciele – w okolicach głowy i dolnej części nóg, łydkach i stopach (jak Merkury posłaniec bogów?).

Jesteśmy tęczowym wirującym punktem i jednocześnie całym tym Kosmosem; i jego częścią i tworzeniem całości. Duchem i ciałem, Bogiem i Człowiekiem. Kryształ fluorytu pokazuje nam schemat swojej budowy – jest idealny na różne sposoby, jak my. W środku ma punkt przecięcia się wszystkich osi symetrii – to jest jego centrum. U człowieka podobnie, choć nasze centrum jest zauważalne w ciele w różnych miejscach, w zależności od potrzeby chwili. Może to być tułów, pod pępkiem, w splocie, pod mostkiem, w okolicy serca fizycznego, a może to być inna część ciała, dowolna. To jest zmienne. Jest to ta nasza kropka posiadająca idealne osie symetrii i osadzona w środku ciężkości danej chwili. Jest ona powiązana bezpośrednio z Tajemną Komnatą naszego serca, tzw. drugim mózgiem.

Możemy sobie wyobrazić w swoim tułowiu wirujący kuliście punkt, rozpościerający te barwne tęcze na dalsze obszary. Tak jak świecąca kula świeci dookoła wszędzie. To świecenie właśnie jest tu kluczowe.

Dla naszego umysłu świecenie tęczowe to wysyłanie w przestrzeń dookoła barw, które gdzieś nikną po jakimś czasie. Dla świata energii jest to proces ciągłości przepływu: tyle z nas wypromieniowuje, ile wnika do środka nas. Pokazuje to nas jako portal pomiędzy światem materii Ziemi i światem energii Macierzy. Światy te są połączone poprzez nas: naszą budowę ciała fizycznego i energetycznego.  Macierz wewnętrzna to energia osadzona w drobinach kryształowych w Przestrzeni.

O budowie energetycznej chce nam opowiedzieć właśnie fluoryt, bo doskonale opisuje prawa niekończącej się energii i Wszelkiego Porządku naszego życia na Ziemi.

Najpierw popatrzmy na świecenie, bo to bardzo miłe i łatwe dla umysłu. Świecenie jest symbolem wypływających z naszego punktu centralnego – Serca – wiązek różnych energii i promieniowania, z których znamy miedzy innymi magnetyzm. Są dostępne pomiary naukowe magnetyzmu naszej komórki, mózgu, obszaru serca (tu największe natężenie). Wiemy, że te fale nieustannie z nas wypływają, przez całe życie z niezmienną siłą, odrębnie od witalności ciała, która się zmniejsza. Fale te osadzają się na zewnątrz nas w drobinach kryształowych przestrzeni i tworzą nasze wzory działania. Fale magnetyczne są mierzalne i  towarzyszą przepływowi przez nas wielu niezbadanym jeszcze rodzajom fal i promieni Kosmosu, Wszystkiego. Jest to rodzaj naszej manifestacji, manifestacji nas samych w Przestrzeni. W materii Ziemi manifestujemy się w postaci wszelkich zdarzeń, osób, relacji, miejsc, które zwiemy życiem. Nasze życie wypływa z naszego serca. Dlaczego nie jest doskonałe według nas i nie jest samą miłością? Bo przepływa poprzez przyjęte przez nas wzorce. Przyjęte w czasie narodzin, w rodzinie, szkole, pracy, społeczeństwie, cywilizacji – to przybrane sposoby myślenia i działania, które nie są nami i czasem w ogóle nam nie odpowiadają. Stosujemy je jednak, na początku z miłości i lojalności, potem z przymusu, czyli zgadzania się na warunki innych, potem z przyzwyczajenia i uformowania się tzw. osobowości.

Wyobraźmy sobie siebie jako świecącą żarówkę i dookoła wycinankowy abażur – wzorce zaproponowane przy urodzeniu i później. Żarówka świeci pełnym światłem i jest zawsze „otwartym sercem”. Za to wzór wyświetlany poprzez abażur daje nam w przestrzeni hologram wycinanki, wyświetla się jako wzór nabyty i tak się materializuje. Nasze fale wypływając z nas tworzą ten abażur i my możemy go zmieniać i zmieniać materializację przestrzeni.

Do powstania materii na Ziemi potrzeba jest światła, wody i substancji Ziemi – na tej bazie wszystko w naszym życiu wyrasta, łącznie z naszym domem, meblami i domownikami. Wszystko według wzoru z abażuru, którym zostaliśmy obdarowani jako STARTOWYM. Zapomniano nam tylko powiedzieć, że ten wzór mamy według siebie nieustannie zmieniać. Zmieniać każdy schemat na bardziej nam pasujący. Codziennie wypływają z nas fale i zasilają wzorce, mogą być falami zmiany…

Ale czy własne wzory są w naszej cywilizacji dopuszczalne? To jest raczej sposób życia człowieka na swojej ziemi z domem, z własną rodziną (pokoleniową) i nieustanną zmianą według swojego wyczucia. Żaden zakład produkcyjny, szkoła czy organizacja miasta nie będzie tolerować takich jednostek, bo nie zadziała wtedy żaden system! Takie dziecko w nieustannej zmianie i ciekawości, tworzeniu, wolności i w uważności dorosłych to skarb dla nas, ale nie da się na tym zbudować żadnej konstrukcji zborowej wymyślonej przez człowieka… żadnej szkoły. I tak… miasta były początkiem upadku Człowieka. Nawet większe wsie to już jednostka destrukcyjna. A co nasz umysł na to? A kultura! A nauka! A imprezy zbiorowe! A piękne, wielkie budowle, zabytki!

Co nam po tych wszelkich „dobrach” jak nie mamy wolności? Dopiero się otrząsamy koło 40-tki z pierwszym kryzysem osobowości (sztucznej) i szukamy ratunku. Często pierwsze kroki zmiany to przeprowadzka rodziny z miasta do natury. Ciekawe…

Idąc za abażurem… co zrobić żeby wzór abażuru wyświetlał nasze dobre życie? Nic. Nic nie trzeba robić. Słuchać siebie od tej pory. Dobrze jest zrozumieć istotę i geniusz budowy naszego pola energetycznego, żeby spokojnie zmienić kierunek i zaufać sobie. Wszystko zmieni się samo. To tajemnica. Największa. I dla umysłu nie do przyjęcia. Myślimy, że skoro tak jest namieszane, to trzeba się natrudzić i z wielkim mozołem pracować nad zmianą w materii i energii… Spokojnie – mówi nasze Serce – jesteś w dobrych rękach, swoich 🙂

Jaki geniusz i fenomen mamy dostrzec w naszej budowie?  Fenomen DECYZJI. Wystarczy podjąć bardzo głęboką decyzję o zmianie wzoru. Decyzję świadomą zmian w naszym życiu na poziomie materii i relacji. Jeśli jest coś, co nas trzyma w niewoli, to ma się przekształcać w coraz większą wolność. Najlepiej spokojnie i bardzo pomału, to nie piekarnia, to NASZE ŻYCIE.

Kierunek zmiany dla przykładu – z: „spełniam oczekiwania otoczenia, jestem pożyteczna(y)” na: „żyję tak jak czuję dla siebie najlepiej i chętnie współdziałam z otoczeniem”. Decyzja ma być taka, jak dawniej żarliwa modlitwa. Używajcie słowa żarliwa albo innego bardzo ognistego czy żywiołowego. Niech Wasza substancja żywiołów się w Was rozpędzi i nada nowy kierunek życiu. Zawiruje w komórkach, poruszy DNA i całą naszą głębię, aż do pól Macierzy.

Wszystko to działa w prosty sposób. Fluorytowa budowa – nasza – jest jak wielki ptak. Jak wzbije sie do góry, widzi dobrą dla nas drogę i zawiadamia nas o niej. Widzi też wiele innych dróg, mniej komfortowych i tych w bok, w innym kierunku. Spokojnie, jakąkolwiek wybierzemy, ciągle mamy informację o takiej drodze, która też dotrze do celu. Może nieco dłuższej i krętej, i pod górkę, ale dotrzemy. To podobne do naszej współczesnej nawigacji i wielu urządzeń, które w sobie dokładnie mamy.   Mamy je bez ładowania, serwisu, kosztów – nasza Natura jest Matką naszych wynalazków.

Jeśli zaufamy sobie, to dotrzemy do materializacji podjętej decyzji szybko i łatwo, ale przy słuchaniu siebie. Może to dotyczyć słuchania jakich zmian trzeba dokonać i z zaufaniem robimy je, nawet te najbardziej szalone i nielogiczne – często według umysłu zagrażające naszemu dobrobytowi. Umysł daje nam informacje o odpowiedzialności za innych w rodzinie, ale to wręcz pomaga w trudnych decyzjach. Jeśli my nie zmienimy tego wzorca, to pozostawimy go naszym dzieciom i wnukom. I to nie tylko bezpośrednio naszym, ale też wszystkim dzieciom w całej rodzinie! Więc jeśli mamy podjąć trudną decyzję, to z ukłonem dla siebie, jako twórcy nowego świata dla bardzo wielu bliskich istot. I dalszych również. Nasi bliscy mogą być niezadowoleni ze zmian, bo każdy umysł się zmian boi, ale tutaj trzeba być twardym jak głaz! Niestrudzonym i nieporuszonym w decyzji. Tutaj jest właśnie miejsce na to przysłowie. Najważniejsze żeby działać z uśmiechem, bo uśmiech daje promień prowadzenia dalej – promienna twarz, rozpromieniony człowiek – genialny stan tworzenia.

Nasza decyzja żarliwa, czy płomienna jest jak uruchomienie magnetyzmu w całym polu. Jak w zaczarowanej krainie na nasze dążenie serca będą przyciągane jak do magnesu wszelkie potrzebne zasoby z całego otoczenia – ludzie, materia, zdarzenia, miejsca. Nasz magnetyzm serca bardzo rozpromieniony przyciąga do naszej linii życia wszelkie potrzebne rzeczy i pojawiają się one we właściwym rytmie. Czyli z zaufaniem, że czas właściwy jest korelacją wielu osób i czynników otoczenia. Im wolniej będziemy o tym myśleć, tym mniej zepsujemy swój projekt 🙂 Ważne żeby się robił sam, my mamy reagować na informacje co i kiedy robić, i z kim. Żadnej samowolki „żeby było szybciej”. Bardzo właściwe tempo.

Budowa naturalna mająca odzwierciedlenie w krysztale fluorytu to pokazanie cudu tworzenia swojego życia. Postanawiamy coś żarliwie i nie dość, że jest do tego droga, to też są wszelkie zasoby do jej przebycia. Czyli mamy w naszym polu zaprojektowane wszelkie zdarzenia, spotkania, dostęp do materii i miejsc. Jest to naturalna część planowania sercem – mamy wszelkie rozwiązania i materię do stworzenia swojego przedsięwzięcia. Możemy to wyobrazić sobie w postaci przestrzeni wypełnionej liniami i świecącymi punktami. Wybieramy jakąś linię i spotykamy zasoby z jej kierunku. Zawsze zostaniemy przekierowani na większe możliwości jeśli zaufamy swoim odczuciom i spokojnie działamy.

Nasze pole serca – magnetyzm oparty na drobinach kryształowych przestrzeni – projektuje dla nas nieustannie działanie pod kierunkiem naszego żaru serca. Warto się rozżarzyć w życiu i realizować to w materii. Magnetyzm nasz kieruje materializacją, my sami ją projektujemy wnętrzem i realizujemy odczuciami, i natężeniem ciekawości życia. Dobrze obrać kierunek własnego projektu i realizować go wspólnie z osobami które dobrze czujemy. Ważne! Zmieniamy plan nieustannie wraz z poczuciem serca. Czasem może to wyglądać na lot szaleńca, ale jest to wyłącznie szybkość dostosowywania się do zmian.

Dla przykładu (bo nasz brat umysł je lubi 🙂 Marzymy o domu w słonecznej okolicy, najlepiej nad ciepłym morzem i umysł nam podpowiada, że nie mamy pieniędzy. Możemy nie mieć. Ważna jest realizacja naszego pragnienia i jego moc. Jeśli bardzo będziemy do tego ciążyć/dążyć, to przyciągniemy taki bieg wydarzeń, że znajdziemy się w domu nad ciepłym morzem. Może to być dom nowo poznanych przyjaciół, którzy wyjeżdżają na dwa miesiące w roku i zostawiają skarb w naszych dobrych rękach, cali szczęśliwi. I nie potrzeba nam żadnych środków, a realizacja może być doskonała, bo okaże się, że więcej niż dwa miesiące nie jest sercu i rodzinie potrzebne 🙂

Możemy wymyśleć sobie piękne, drogie, wypatrzone w markowym sklepie meble do salonu. Czy robione na wymiar. Dążymy do tego rozpędzamy energię, idziemy za intuicją. Na końcu może się okazać, że mamy dużą drewnianą podłogę z poduszkami i stolikiem, a najważniejsze było poczucie odpoczynku i miłego miejsca do spotkań.  Nasze serce wie jak to wszystko zrealizować, nie przeszkadzajmy mu zbyt drobiazgowym planem i trzymaniem się pierwotnego wzoru. Nie przeszkadzajmy sobie „doskonałością”! Każdy plan jest ramowy, elastyczny i na pewno się zmieni. Ale całość będzie dążyć w naszym kierunku, tylko może już z innymi szczegółami…

Fluoryt opowiada nam nie tylko o naszym zaufaniu do planowania swojego życia. Jedna nasza część to nawigacja, promieniowanie magnetyzmem tworzącym materię i zdarzenia, inna część to działanie w przeszłości. To znaczenie trudniej wyobrazić sobie naszemu umysłowi, bo przeszłość w wersji osi liniowej jest niedostępna dla działania. Ale jest dostępna na poziomach energetycznych i może mieć całkiem inne zasilenie dla naszego życia niż dotychczas.

Zdarzenia z przeszłości pojawiają się w naszych głowach nie przypadkiem. Na początku mogą mieć mocną energię i emocje i to wydarzenie jeszcze żyje w nas. Jest aktywne też w energii przeszłości jako żywe teraz. Czyli jest częścią naszego obecnego życia. Czasem to dobrze, bo trzeba coś sobie przemyśleć poukładać na nowo. Ale wspomnienia sprzed lat, kiedy coś przykrego nas spotkało powinny spać snem spokojnym.

Przeszłość wyobrażam sobie jako wielką sypialnię, gdzie w łóżkach leżą różne wydarzenia naszego życia. Jedne śpią, inne się kręcą, inne się odkrywają i wstają, jeszcze inne krzyczą, płaczą, że nie mogą zasnąć… Taki mały galimatias…

A Wszystkie powinny spokojnie spać. Jeśli jakieś zdarzenie chce coś nam przekazać, to daje znać i wysłuchane z powrotem zasypia. Mamy ciszę czyli całą nasza energię TERAZ. Kiedy potrzeba, to korzystamy z tej informacji od nas z przeszłości i właściwie działamy.

Może to też być wielka biblioteka z księgami na półkach. Czasem księgi leżą pod regałami i wertują się w tą i w tamtą, łopocąc i szumiąc, spadając z półek. A przecież biblioteka to miejsce spokoju i wiedzy. Tam jest nasza mądrość ze zdarzeń i sposoby w jakie poradziliśmy sobie z nimi. Tam są sposoby jak naszą mądrość przekształciliśmy w wiedzę. Zdarzenia to kołysanki, mądre referaty. Niech leżą sobie w ciszy.

Jest też we fluorycie wątek doskonałej przeszłości. Oczywiście, że nikt jej nie ma, ale tak na prawdę każdy ją przeżył doskonale. Każda chwila i działanie były idealnie zgrane z innymi osobami, miejscem i naszym stanem ciała, emocji i witalności. Lepiej nie można było tego wykonać – dzieło doskonałe, choć różnie przez nas odbierane. Patrząc na projekt naszego pola wiemy, że zawsze jesteśmy przekierowani na najlepszą z możliwych ścieżek i możemy dokonać kolejnego wyboru. Jesteśmy w linii czasowej dla siebie najlepszej. W najlepszym miejscu w Kosmosie dla swojej duszy i jej roli w budowie dalszych Dziejów.

Fluoryt pokazuje te aspekty przyszłości i przeszłości w PUNKCIE Teraz. Jest to najważniejsze spojrzenie na całość. Wszystko jest ze sobą połączone i w nieustannym kontakcie. Wydarzenia przyszłe są już Teraz zaprojektowane najlepiej, drogi do nich narysowane, zasoby są już Teraz wytworzone energetycznie. Jesteśmy gotowi, żeby spokojnie śledzić informacje i według nich działać. Może się też odezwać jakieś wydarzenie z przeszłości, żeby nam coś przypomnieć, dać szansę na inne zadziałanie, zasilić nas nowym rozwiązaniem. A wszystko jest w naszym sercu Teraz, punkcie Centralnym w nas, w naszym Sercu, w jego Tajemnej Komnacie… prowadzącej do świata wewnętrznego… Macierzy. To czas na opowieść Czarno-Białą…